...pamiętam jaka rozpętała się burza gdy Antoni Macierewicz powiedział, że polska polityka zagraniczna po 89 r. była prowadzona na kolanach, ponieważ kolejni ministrowie spraw zagranicznych byli szpiclami PRL-wskich służb specjalnych. Ile pomyj Salon wylał wtedy na głowę gościa, który odważył sie powiedzieć prawdę. Jedni sami się do tego przyznali (Olechowski TW "Musk"), inni idą w zaparte(Rosati TW "Buyer", Rotfeld KO "Ralf").....
...mnie ostatnio zaciekawił artykuł w "Gazecie Polskiej" o Krzysztofie Skubiszewskim.
..."...zobowiazuję się utrzymać w całkowitej tajemnicy, tj. wobec wszystkich osób, nie wyłączając czlonków rodziny, treści moich rozmów (........) z przedstawicielem wzgl. przedstawicielami Ministerstwa Spraw Wewnętzrnych PRL. Zobowiązuje się do calkowitej lojalności w tej sprawie......". Takiej treści oświadczenie podpisał Skubiszewski w 1961 r. i między 1961, a 1969 rokiem był zarejestrowany jako kontakt służbowo-operacyjny "K", później TW "Kosk". Po każdym ze swych zagranicznych wojaży donosił m.in. na Polonię, kolegów z uczelni oraz - uwaga - rodzinę z Londynu!
..piszę o tym, ponieważ wielu dziwi się dlaczego jakość naszej dyplomacji była i jest marna, a polityka prowadzona jest na klęczkach. Jeżeli takich mieliśmy ministrów, to jaka miała być????? Myślę, że Ci którzy w najbrutalniejszy sposób atakowali Macierewicza doskonale wiedzieli o przeszłości naszych ministrów, jednak w imię salonowej lojalności robili i robią Polakom wode z mózgu. Warto by takie artykuły, jak ten w GP docierały do jak najwiekszej liczby obywateli... prawda musi zwycieżyć.....



Komentarze
Pokaż komentarze