Muszę przyznać rację tym, którzy krytykują spot PO mówiący o wzroście wydatków Kancelarii Prezydenta w czasie kadencji Lecha Kaczyńskiego.
Chyba faktycznie te wydatki są mizerne, a płace marne, skoro jeden z pracowników musi dorabiać na boku „wprowadzaniem do obrotu środków odurzających” (jak elegancko ujął to Maciej Łopiński).
Rzecz dotyczy Artura Piłki, byłego już doradcy prezydenta ds. sportu. Byłego, bo właśnie został zwolniony.
Rzecz dotyczy Artura Piłki, byłego już doradcy prezydenta ds. sportu. Byłego, bo właśnie został zwolniony.
Jakoś nie przychodzi mi do głowy dowcipny komentarz. Mam tylko nadzieję, że Piłka nie wystawał pod jakąś szkołą w oczekiwaniu na "klientów".
PS
Ziobro powiedział, że Artur Piłka nawiązywał kontakty z dealerem narkotyków. - W ciągu 3 - 4 lat nabył kilogram kokainy. Chodzi o okres 2004 - 2007. Piłka przyznaje się do zakupów ale twierdzi, że kokainę kupował na własny użytek.
Ziobro podkreślił, że prokuratura oceni, czy Piłka handlował narkotykami, czy - jak sam tłumaczy - kupował je na własny użytek, co jednak także jest przestępstwem. Dodał, że obciążające Piłkę zeznania złożył przestępca związany z tą sprawą.
Ziobro podkreślił, że prokuratura oceni, czy Piłka handlował narkotykami, czy - jak sam tłumaczy - kupował je na własny użytek, co jednak także jest przestępstwem. Dodał, że obciążające Piłkę zeznania złożył przestępca związany z tą sprawą.
Jak to jest możliwe, że nie jest sprawdzany kandydat do pracy w Pałacu Prezydenckim? W państwie służby specjalne mnożą się jak króliki, a nie potrafią wyłapać narkomana z najbliższego otoczenia prezydenta?


Komentarze
Pokaż komentarze