Jarosław Kaczyński powiedział był w wywiadzie dla „Dziennika”:
Gdyby minister miał obowiązek czytać wszystko, co mu się położy na biurko, to nawet gdyby był po kursach szybkiego czytania, też by nie dał rady. Już nie mówiąc o tym, że o żadnej innej aktywności nie byłoby mowy. Pomijam to, że jest chyba na świecie tylko dwóch ludzi, którzy nie śpią. Cała reszta musi przynajmniej parę godzin na dobę spać.
Gdyby minister miał obowiązek czytać wszystko, co mu się położy na biurko, to nawet gdyby był po kursach szybkiego czytania, też by nie dał rady. Już nie mówiąc o tym, że o żadnej innej aktywności nie byłoby mowy. Pomijam to, że jest chyba na świecie tylko dwóch ludzi, którzy nie śpią. Cała reszta musi przynajmniej parę godzin na dobę spać.
W serialu „Pani prezydent” (Commander In Chief, w tytułowej roli Geena Davis) asystent głowy państwa podpisuje jej zdjęcia przy pomocy specjalnego urządzenia z zaprogramowanym prezydenckim autografem.
Wspaniale byłoby taką cudowną maszynkę kupić dla wszystkich ministrów rządów Kaczyńskiego. Oczywiście zamiast zdjęć podpisywało by ważne dokumenty rangi państwowej, których przecież minister – zgodnie ze słowami swego szefa – i tak nie dałby rady czytać. Zresztą, po co czytać. Wystarczy podpisik i gotowe.
Pomijając już ewidentne oszczędności (ilu funkcjonariuszy BOR potrzeba do strzeżenia jak oka w głowie takiego urządzenia i czy konieczne będzie przewożenie go limuzyną, jak liczny powinien być gabinet polityczny do obsługi?), to na pewno i koalicja, i opozycja powinny być zadowolone jego używania zamiast męczenia czytaniem ministrów.
Koalicja – bo opozycja nie będzie mogła złożyć w sejmie wniosków o odwołania maszyny, a jedynie o jej wycofanie na złom.
Opozycja – bo koalicja nie będzie mogła stosować prowokacji CBA (chyba że maszynce oprócz rączki z długopisem dorobi się drugą rączkę przystosowaną do brania łapówek).
Koalicja – bo opozycja nie będzie mogła złożyć w sejmie wniosków o odwołania maszyny, a jedynie o jej wycofanie na złom.
Opozycja – bo koalicja nie będzie mogła stosować prowokacji CBA (chyba że maszynce oprócz rączki z długopisem dorobi się drugą rączkę przystosowaną do brania łapówek).
Proszę pamiętać, że jestem autorem tego nowatorskiego pomysłu. Ewentualne tantiemy wynikające z wdrożenia w ramach taniego i solidarnego (z analfabetami) państwa, powinny wystarczyć na pokrycie strat wynikających z majstrowania ministra Gosiewskiego przy OFE. Wyżej wzmiankowany minister pewnie też nie czyta tego, „co mu się położy na biurko”.
Ciekawe też, kogo miał na myśli premier mówiąc o jedynych dwóch ludziach na świecie, którzy nie śpią. Czyżby tylko wrodzona skromność nie pozwoliła mu na wymienienie z nazwiska siebie i brata? Nie śpią, bo myślą o Lepperze?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)