W tym roku lipiec został odwołany. Minister Lipiec, dodajmy dla jasności. Mimo, że mamy wakacje, to sezon ogórkowy nam nie grozi. Premier Kaczyński zajmuje się strategiczną dla polskiej państwowości ideą lektur szkolnych. Wicepremier Giertych wprawdzie odpoczywa, ale intensywnie myśli o Trybunale Konstytucyjnym. Lepper kombinuje, jak tu utrzymać Samoobronę w ryzach. Wszyscy na okrągło mówią o przyspieszonych wyborach, mając pewnie na myśli słowa Giuseppe Tomasi Di Lampedusa, że wiele musi się zmienić, aby wszystko zostało po staremu.
I w tym całym rozgardiaszu jedyną ostoją racjonalności pozostaje polski Sejm, a właściwie rzecznik prasowy marszałka, Witold Lisicki. Mimo nawału pracy znalazł cenną chwilę, by – zgaduję, że na polecenie swojego szefa – zaprotestować, że na internetowej stronie TVN24 znajduje się materiał filmowy pod tytułem „Problem Saby”, a dotyczący ewentualnego powołania komisji śledczej dotyczącej akcji CBA skierowanej przeciw Lepperowi.
Marszałek oczekuje „przeprosin w stosunku do swojego psa”, ponieważ „Saba nie bierze ani łapówek, ani na komendę bierz nie w wzięłaby dziennikarza TVN24, który jest autorem tej insynuacji”.
Wpisując się w tę konwencję Kuba Sufin, redaktor naczelny tvn24.pl, obwiniając bezmyślny komputer odpowiada marszałkowi:
Bo mogło by się okazać, że Saba rozumie prostą prawdę: gdyby CBA działało w starożytnym Rzymie, to na baczności musiałaby się mieć i żona Cezara, i Incinatus – koń Kaliguli. Być może ma Pan rację, że Saba nie „bierze”, ale przecież korupcji dopuszcza się także ten, kto daje. A kto zaręczy, co zrobi Saba na komendę „daj łapę”, popartą perspektywą korzyści osobistej w postaci ulubionego przysmaku?
Bo mogło by się okazać, że Saba rozumie prostą prawdę: gdyby CBA działało w starożytnym Rzymie, to na baczności musiałaby się mieć i żona Cezara, i Incinatus – koń Kaliguli. Być może ma Pan rację, że Saba nie „bierze”, ale przecież korupcji dopuszcza się także ten, kto daje. A kto zaręczy, co zrobi Saba na komendę „daj łapę”, popartą perspektywą korzyści osobistej w postaci ulubionego przysmaku?
Wszystko pięknie. Panowie się bawią perełkami humoru, lato w pełni chociaż pogoda pod psem. I tylko szkoda marszałka Dorna, bo wyraźnie marnuje się na swoim wysokim stanowisku.. Pocieszające jest, że będzie musiał się męczyć jeszcze kilka miesięcy, a potem na pewno znajdzie sobie zatrudnienie w Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)