Marek Jurek przedstawił w TOK FM propozycję finansowania partii politycznych.
Obecnie partie otrzymują pieniądze z budżetu państwa proporcjonalnie zgodnie z wynikiem osiągniętym w ostatnich wyborach parlamentarnych.
Jurek proponuje, by wypełniając coroczne zeznanie podatkowe można byłoby zadeklarować przekazanie 1% podatku na wybrane ugrupowanie polityczne analogicznie do stosowanego już rozwiązania odnośnie organizacji pożytku publicznego. Dzięki temu pieniądze nie byłyby przyznawane raz na cztery lata, ale partie bezustannie musiałyby zabiegać o wsparcie.
Jurek proponuje, by wypełniając coroczne zeznanie podatkowe można byłoby zadeklarować przekazanie 1% podatku na wybrane ugrupowanie polityczne analogicznie do stosowanego już rozwiązania odnośnie organizacji pożytku publicznego. Dzięki temu pieniądze nie byłyby przyznawane raz na cztery lata, ale partie bezustannie musiałyby zabiegać o wsparcie.
Jacek Żakowski, prowadzący rozmowę, zauważył, że jest to bardzo liberalne rozwiązanie, gdyż promuje partie mające bogatych zwolenników (1% podatku Kulczyka to znacznie więcej, niż 1% podatku pielęgniarki). Nie zrażony tym Jurek odpowiedział, że 95% Polaków kwalifikuje się w najniższym progu podatkowym, więc suma ich 1% podatku będzie miała większą wartość, niż 1% podatku pozostałych 5% Polaków.
Marek Jurek wyraźnie w swoim myśleniu o finansach wzoruje się na Rydzyku, który do perfekcji opanował sztukę pozyskiwania wdowiego grosza od swoich wyznawców. Poza tym – jako przywódca nowego ugrupowania politycznego, które nie brało udziału w ostatnich wyborach – jest odcięty od pieniędzy budżetowych. Ma też znikome szanse na dostanie się do nowego parlamentu. Jest więc żywotnie zainteresowany tym, by zmienione zostały reguły dotacji z budżetu. Jednak partie, obecne w parlamencie, chcą zachować status quo. Czyż można się im dziwić, skoro na cztery lata mają ustabilizowane finanse według zasady „czy się stoi, czy się leży, szmal się należy”?
Z drugiej strony patrząc, centralne finansowanie, wykluczać powinno – przynajmniej w teorii – pozyskiwanie pieniędzy z nielegalnych źródeł, a więc tworzenie zjawiska korupcji politycznej w rodzaju „my wam ustawę, a wy nam bakszysz”
Osobiście podoba mi się pomysł, by partie polityczne rywalizowały nie tylko o werbalne poparcie, ale także o to wyrażone w walucie. Trzeba byłoby jednak stworzyć takie mechanizmy kontroli, by wykluczyć wszelkie przekręty. Boję się jednak, że nawet CBA nie dałoby rady partyjnym kreatywnym księgowym.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)