Obaj panowie rozmawiali cztery godziny.
Oglądałem zarówno konferencję prasową Tuska, jak i Kamińskiego. Obaj zgodnie twierdzili, że wybory będą na jesień po przegłosowaniu kilku ważnych ustaw. Tusk powiedział, że te głosowania będą na najbliższym sierpniowym posiedzeniu Sejmu, a we wrześniu Sejm ma się rozwiązać.
Cztery godziny to mnóstwo czasu. O co szedł targ?
Cztery godziny to mnóstwo czasu. O co szedł targ?
Według mnie o to, by wyjaśnienie sprawy prowokacji CBA skierowanej przeciwko Lepperowi, odłożyć na czas po wyborach, a w najlepszym dla PiS rozwiązaniu – ad Kalendas Graecas. Wprawdzie Tusk zarzekał się, że śledztwo będzie prowadziła prokuratura (po wyborach, oczywiście), a jeśli to okaże się niewystarczające – powstanie sejmowa komisja śledcza, ale mówił to bez specjalnego przekonania.
Wydaje mi się więc, że układ jest następujący: PO dostanie upragnioną przez siebie szansę na nowe rozdanie, czyli wybory, a PiS – gwarancję, że nowy rząd nie będzie spektakularnie i przed szerszą publicznością dochodził, co właściwie się stało w sprawie gruntu pod Mrągowem.
Dla bliskiej perspektywy wyborów Tusk poświęcił szansę na dobicie PiS.
Z kolei PiS ma nadzieję, że po wyborach będzie na tyle silny, że nie dopuści do komisji śledczej.
Jednym słowem – polityka.
Jednym słowem – polityka.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)