W pierwszej rundzie starł się liberalizm Tuska z socjalizmem Kaczyńskiego. Premier przyjął kilka ciosów na korpus i wyglądał na mocno zamroczonego. Być może przed walką przyjął założenie, że wygraną ma w kieszeni i dlatego dał się zaskoczyć dobrze przygotowanemu przeciwnikowi.
Druga runda to nieładna i bez większego polotu bijatyka. Ciosy rzadko trafiały celu, a przeważnie lądowały na rękawicach przeciwnika. Remis. W tej rundzie drugi oddech złapał premier i chociaż było już zbyt późno, by nadrobić stracone punkty, to Kaczyński odważnie stanął do rundy trzeciej.
Wygrał ją Tusk, chociaż nie tak wyraźnie, jak początek pojedynku. Pomogła mu wzmianka o strażaku, który najpierw podpala, by potem gasić i dopominać się za to nagrody była niczym wyprowadzony prawy prosty na bezbronnego przeciwnika. Premier coś tam mówił o CBA, ale chyba nie to, co naprawdę chciał powiedzieć.
Tusk nie znokautował Kaczyńskiego, a premier zdołał opanować początkowe słanianie się na nogach. Mimo tego, wygrana Tuska nie podlegała dyskusji.
Dopisała publiczność. Zagrzewała swojego do walki, zniechęcała przeciwnika. Walka rozgrzała ją do czerwoności, ale trudno się dziwić, skoro pojedynek miał być kulminacją kampanii wyborczej.
Druga runda to nieładna i bez większego polotu bijatyka. Ciosy rzadko trafiały celu, a przeważnie lądowały na rękawicach przeciwnika. Remis. W tej rundzie drugi oddech złapał premier i chociaż było już zbyt późno, by nadrobić stracone punkty, to Kaczyński odważnie stanął do rundy trzeciej.
Wygrał ją Tusk, chociaż nie tak wyraźnie, jak początek pojedynku. Pomogła mu wzmianka o strażaku, który najpierw podpala, by potem gasić i dopominać się za to nagrody była niczym wyprowadzony prawy prosty na bezbronnego przeciwnika. Premier coś tam mówił o CBA, ale chyba nie to, co naprawdę chciał powiedzieć.
Tusk nie znokautował Kaczyńskiego, a premier zdołał opanować początkowe słanianie się na nogach. Mimo tego, wygrana Tuska nie podlegała dyskusji.
Dopisała publiczność. Zagrzewała swojego do walki, zniechęcała przeciwnika. Walka rozgrzała ją do czerwoności, ale trudno się dziwić, skoro pojedynek miał być kulminacją kampanii wyborczej.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)