Kiedy 28 czerwca 1982 wychodziłem z mieszkania kumpla spiesząc się do domu na mecz Polska – Belgia, na odchodnym powiedział mi, że jego babci przyśnił się wynik 3:0 dla Polski. Młody wiek ma swoje prawa, więc wyśmiałem nieobecną babcię, bo przecież Belgowie byli wtedy aktualnymi wicemistrzami Europy, a polska drużyna na hiszpańskim mundialu, oprócz wygranej z Peru, zremisowała wcześniej bezbramkowo z Włochami i Kamerunem i nie grała specjalnie rewelacyjnie.
Ledwie jednak zasiadłem przed telewizorem, a już Boniek otworzył wynik strzelając swojego pierwszego gola w 3 minucie umieszczając piłkę pod porzeczką belgijskiej bramki. W 26 minucie poprawił na 2:0 (strzał głową), a kilka minut po przerwie dobił Belgów ustalając wynik na 3:0.
Później – jak pewnie wszyscy pamiętamy – był zwycięski (chociaż bez bramek) remis z ZSRR (ach, ten taniec z piłką Włodzimierza Smolarka w narożniku boiska i cenzurowane przez telewizję transparenty z napisem „Solidarność” na trybunach) oraz przegrany półfinał z Włochami (2 bramki Paolo Rossiego i absencja Bońka za żółte kartki). W meczu o trzecie miejsce mistrzostw świata nasi piłkarze pokonali Francję 3:2
To był wspaniały mundial. Do końca życia będę pamiętał, oczywiście oprócz meczów polskiej drużyny, mecz Brazylia – Włochy, który Brazylijczycy przegrali na własne życzenie pozwalając Rossiemu strzelić trzy gole (słuchałem tego meczu w samochodowym radio podczas wyjazdu z rodzicami na wczasy) oraz półfinał Francja – RFN, który Francuzi wygrywali już 3:1, by pozwolić Niemcom wyrównać i pokonać się w serii rzutów karnych.
Mocno wierzę w to, że polska drużyna pokona Belgów i awansuje do mistrzostw Europy w 2008 roku. Boniek już dawno nie gra, ale ma godnych następców. Może więc Ebi Smolarek popisze się hat-trickiem?



Komentarze
Pokaż komentarze (9)