Co się dzieje? Czyżby faktycznie pisiory zarzynały poprzedników i damokrację? Będzie krew i terror? Po medialnej gorączce każdy może mieć uzasadnione obawy, że właśnie taki scenariusz jest realizowany. Platforma miała rację i skutecznie broniła 8 lat nas od tego "Hitlera", a my niewdzięczni skazaliśmy dzielnych bohaterów na marny koniec, jako pierwszych pokazowych ofiar faszyzmu-kaczyzmu?
Nie....- spokojnie może odpowiedzieć, każdy lepiej zorientowany i przyglądający się z bliska uczestnik lub obserwator politycznej zawieruchy. Postronni mogą być zszokowani spokojem i pewnością siebie prawicowych publicystów. W zmowie są, że się nie boją? Krótkie wyjaśnienie i każdy zaczyna dostrzegać sytuację. Może nie od razu w to wierzy, ale sama realność i logiczność tej wersji jest na tyle mocna, że uspokaja w znaczącym stopniu neutralnych obywateli zatroskanych o losy państwa.
Mianowicie chodzi o to, że pisk, szamotanina, kwiczenie i rzucanie się "gołą klatą" bardziej pasuje do najzwyczajniejszego odsuwania od koryta, niż do zarzynania. To nie krew tylko błoto chlapiące po kamerach. To nie terror tylko koniec wyżerki dla opasłych dzikich świn. Koryto może i puste, ale już nowa ciepła porcja się zbliża. Kto teraz będzie u koryta okaże się po tym, jak będą żarli. Czy coś się ucywilizuje, czy według sprawdzonych standardów na krzywy ryj do czysta. Sto dni nie minęło, więc z opinią należy poczekać. Na razie poza kwiczeniem starych świń, nic innego nie usłyszymy.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)