Ja wiem Ja wiem
163
BLOG

Niezależność i apolityczność najwyższych władz w Polsce

Ja wiem Ja wiem Polityka Obserwuj notkę 5

Głównym argumentem w ostatnich wydarzeniach było z jednej strony podpieranie się apolitycznością sędziów Trybunału Konstytucyjnego, z drugiej strony bezstronnością prezydenta "wszystkich Polaków". Obie strony oczywiście zarzucały sobie przeciwne opinie, i tak PiS sugerował że sędziowie z nadania partii i często służący jako posłowie lub senatorowie danej partii mogą być stronniczy, tak PO i reszta opozycji z niesmaczeniem i udawanym zawodem komentowała ścisłą współpracę prezydenta z rządem, który jest pisowski. Kto ma rację? Każdy po trochu.

Posada prezydenta, jak i dziewięcioletnie kadencje sędziów dają dużą niezależność. Jest szansa na indywidualne myślenie, a nawet działanie, ale...każdy ma przecież jakieś poglądy, jakieś pochodzenie, wdzięczność, a nawet długi do spłacenia, co gorsze świadomość o istniejących hakach na siebie gdzieś w szafach dawnych kolegów i promotorów.

Po kolei. Prezydent sam nie wiele może, ale dla każdego przeciwnika może być nie lada problemem. Gdyby chciał, napsułby krwi nawet prezesowi, a w dogodnym momencie przejął z premierem władzę w partii (o ile nie zostawił mocnych haków na siebie Kaczyńskiemu). Pytanie pozostaje, po co mu to? Przecież gołym okiem widać, że doskonale się rozumieją, mają wspólną (na razie) misję, cel, a nawet już widać że środki i motywację. Teraz są w sytuacji, do jakiej zawsze Platforma dążyła: rączka rączkę myje. Wtedy nawet ryzykowne akcje przejdą bez większych konsekwencji, a im więcej ich będzie, tym bardziej się zżyją i od siebie uzależnią. Kto liczył na większą ostrożność i wyważenie prezydenta, postawił na złą kartę.

Sędziowie mający niemal cały trybunał zdominowany przez ten sam obóz autorytetów i fachowców lewicowoliberalnych (w negatywnym znaczeniu) mogli czuć się pewnie, ale tylko jako drużyna grająca do jednej bramki. Mają niezależne pozycje, utwierdzani byli dłuższy czas w swojej wielkiej misji na czas rządów PiS, więc podjęli odważnie walkę polityczną. Bez wsparcia mediów, które kontroluje jeszcze opozycja, ich znaczenie byłoby tak naprawdę marginalne, stąd nie kalkulowali innej opcji. Jest ich piętnastu, więc łatwo mogą zostać zignorowani zarówno przez rząd, jak instytucje wykonawcze. Nie chcąc służyć nowemu rządowi, kontynuowali współpracę z byłym rządem, a raczej siłami stojącymi za nim. Niestety dla nich ta stronniczość, wcześniejsze błędy spowodowane zachłannością ich faworytów i nieprzemakalność kaczych piór sprawiły, że zostali zagonieni do narożnika. Ponieważ wywodzą się z obozu konformistycznego, musieli odpuścić. Taki charakter, że na widok krwi się mdleje. Po przyjęciu pięciu pisowkich sędiów już nie są jedną drużyną. Jeszcze nie będą zbyt lojalni, ale będą musieli stanąć w trudnej pozycji rozkroku, czyli być apolityczni. Obiektywność ta będzie jednak zmuszała ich do traktowania ulgowo zapędów tego rządu tak samo, jak robili to dotychczas. Opinie i wrzutki będą jednak skrupulatnie wykorzystywane przez opozycję do bicia piany, w której myślę, że z powodu niższej pozycje, jako pierwsi się w niej poduszą.

Ja wiem
O mnie Ja wiem

Piszę tylko, co wiem lub się domyślam. Więcej można przeczytać w książce "Wielki Bum... cyk, cyk - dialogi Geda" zainspirowanej obecnycnymi wydarzeniami na świecie. https://drive.google.com/file/d/1ohAGz8iWa0_i1NfWcQSBxobp2fLbOy8H/view?usp=sharing

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka