Krążą od lat powielane bzdury, że sytuacja w Polsce jest dla Putina wymarzona. Za PO była bez woli walki, rozbrojona i do podbicia w 3 dni. Za PiS jest tak osłabiona i bez sojuszy, że do napadu przyłączyli by się nawet Niemcy, co skróciło by podbój do 1-2 dni.
Prawda jest trochę inna. Wbrew pozorom dojechanie pod Warszawę, a nawet zajęcie części kraju to jeszcze nie jest zwycięstwo. To byłaby wymarzona sytuacja, ale dla USA. W im więcej konfliktów jest zaangażowana Rosja, tym bardziej robi się słaba. Liczne wojny osłabiają nawet najsilniejszych, jeśli nie są oczywiście zdecydowanie i bez dużych kosztów wygrane. USA by zadbało, aby wojna trwała nie krócej, niż na Ukrainie. Polskę może dałoby się wykorzystać nawet do jakiejś ofensywy. Polacy potrafią latać, jeździć i strzelać z amerykańskiego sprzętu, więc to nie problem odpowiednio tanio sprzedać wystarczającą ilość broni, by Polacy, wykrwawiając się, jak to mają w zwyczaju, nie tylko odbili przy udziale partyzantki utracone ziemie na wschód od Wisły, ale i podbili nawet Kaliningrad. Ryzyko wystrzału atomówki zawsze jest, ale raczej zakończyłoby się bez takich precedensów.
Rosja nie zwraca wraku Tupolewa, bo nie chce dawać Polakom pretekstu do wojny. Nie problem odkryć na wraku, co tylko będzie życzyła sobie władza. Putin to wie. U niego też tak to działa. W takiej sytuacji Polska tylko by czekała na okazję lub rozkaz USA, by odegrać się i wymierzyć sprawiedliwość dziejową.
Putinowi nie była na rękę władza PO, bo tworzyła z Merkel zbyt silny blok. Niemcy są naturalnym partnerem Rosji, ale nie mogą być zbyt silne, bo wtedy to one zdominują Rosję. PiS również nie jest korzystny, szczególnie z powodu otwartości na bycie w roli psa Ameryki.
Cała nadzieja była w odcięciu Polski od Unii, która obrażona na Kaczyńskiego mogła by nieco utrudnić sojuszniczy dostęp USA do Polski. Przetasowanie w Europie pokazuje jednak, że nie będzie Europy jednolitej i zdolnej do postawienia się dominacji USA, więc kłopoty Rosji się nie skończą. Nie uda się kolejny pakt Ribbentrop-Mołotow, a tylko rośnie ryzyko spajania się i wzmacnienia Europy środkowo-wschodniej pod względem gospodarczym, militarnym i politycznym.
Możliwe, że Putin jeszcze nie wymyślił do końca, co z tym zrobić. Zajęty jest bardziej palącymi sprawami i obroną ceny baryłki ropy. Widzi, że najlepiej byłoby zakończyć awanturę z Polską, zacząć bardziej normalnie współpracować, ale wrak dla obu stron jest zbyt kluczowy, aby taki scenariusz mógł się ziścić.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)