73 obserwujących
114 notek
538k odsłon
  1619   9

Bronię Tuwima i Sienkiewicza przed obłędem antyrasistów

Polscy lewacy-antyrasiści czują się niedowartościowani, bo w polskiej literaturze nie mają z czym walczyć w imię obrony przed rasizmem. Po prostu polska literatura nie zawiera treści rasistowskich. W tej sytuacji - zdesperowani - tracą resztki rozsądku (o ile w ogóle go jeszcze mają) i atakują "Murzynka Bambo" Juliana Tuwima oraz "W pustyni i w puszczy" Henryka Sienkiewicza.

I tymi atakami wystawiają się na pośmiewisko.

Lewicowy polityk Maciej Gdula - wypowiadając się na temat "Murzynka Bambo" - ostrzegł przed udawaniem, że „nie ma tam rasistowskich treści i to zarówno na poziomie używania słowa »Murzyn«, jak i także na poziomie takim, że Bambo nie chce pić białego mleka, bo się go boi, nie chce się myć, bo się wybieli”.

Gdula czepia się tej obawy Murzynka Bambo przed wybieleniem całkiem bez sensu. To nie jest przecież żaden rasizm, tylko wręcz przeciwnie. Tuwimowy Murzynek Bambo jest całkowicie szczęśliwy z tym kolorem skóry, jaki ma. Gdyby Bambo chciał się wybielić, to można by zakładać, że wstydzi się swojego koloru skóry, że biała, opresyjna kultura wmówiła mu, że biel jest czymś lepszym od czerni. Nic z tego! Bambo chce zachować swoją czarnoskórą tożsamość i nie ma fałszywych aspiracji do białości. Jak to dziecko - naiwnie - obawia się utraty czarnego koloru skóry pod wpływem wody i mydła. Zauważmy, o ile Murzynek Bambo jest w tym stosunku do swojej tożsamości mądrzejszy od wielkiego Michaela Jacksona, który kilkadziesiąt lat później na oczach całego świata się wybielał! Najwyraźniej wstydząc się koloru skóry, czyli wstydząc się wszystkiego, co ten kolor symbolizuje.

Murzynek Bambo nie chce być kimś innym niż jest i pewnie dlatego od ponad 80 lat kolejne pokolenia Polaków zgodnie stwierdzają za poetą: "Szkoda że Bambo czarny, wesoły nie chodzi razem z nami do szkoły". A teraz tacy ludzie jak Gdula, chcą im tej tęsknoty za Bambo zakazać lub ją obrzydzić. Przy okazji robiąc z polskiego i żydowskiego humanisty - Juliana Tuwima, w najlepszym przypadku - głupka, a w najgorszym - rasistę. Wstydźcie się, lewacy!

Z kolei w przypadku "W pustyni i w puszczy" koronnym przykładem na rzekomy rasizm powieści jest słynny fragment, opisującym "moralność Kalego".

— Powiedz mi, — zapytał Staś — co to jest zły uczynek?

— Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy, — odpowiedział po krótkim namyśle — to jest zły uczynek.

— Doskonale! — zawołał Staś — a dobry?

Tym razem odpowiedź przyszła bez namysłu:

— Dobry, to jak Kali zabrać komu krowy.

Ten dialog ma być dowodem na to, jak poniżająco, z pozycji "białego człowieka", postrzega Afrykanów Sienkiewicz i jak swoje rasistowskie postrzeganie narzuca młodemu czytelnikowi. Z tym cytatem związana jest jednak obrzydliwa manipulacja. Bo, żeby przedstawić ten fragment jako dowód na rasizm, ukrywa się starannie fakt, że bezpośrednio po zacytowanych słowach narrator, alter ego pisarza, wypowiada te znamienne słowa:

"Staś był zbyt młody, by zmiarkować, że podobne poglądy na złe i dobre uczynki wygłaszają i w Europie — nie tylko politycy, ale i całe narody."

Czyli, zdaniem Sienkiewicza, to "afrykańskie" rozumienie dobra i zła jest jak najbardziej także europejskie, przynależne całym "narodom", czyli nie ma związku ani z kolorem skóry, ani z rasą. Jest - zdaniem Sienkiewicza - cechą jak najbardziej ogólnoludzką.

Zarówno wiersz Tuwima jak i powieść Sienkiewicza są dokumentami swoich czasów i tak powinny być czytane. Krytykowanie ich za rzekomy rasizm jest jaskrawym dowodem obłędu, jakiemu z entuzjazmem poddaje się bezrozumnie część polskiej lewicy, zapatrzona ślepo we wzorce zachodnie, przed którymi już ich dziadków ostrzegały "Prawda" i "Trybuna Ludu". 

Lubię to! Skomentuj66 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo