92 obserwujących
141 notek
682k odsłony
  434   9

Zagłada sama się zrobiła, a Polacy są winni?

Krótki tekst zamieszczony przez Jana Hartmana na FB jest tak bardzo charakterystyczny dla obowiązującego obecnie w polskiej publicystyce sposobu opisywania zbrodni niemieckich, że warto go choć pobieżnie zanalizować.

Mam wrażenie, że ten tekst podyktowała autorowi jego podświadomość poddana ciśnieniu ducha czasu (Zeitgeist). Tak idealnie realizuje dominującą tendencję: uwolnienie od winy za Zagładę jej sprawców, czyli Niemców, nazistowskich Niemców, a oskarżenie – za jakieś związane z Zagładą winy – Polaków. Bo przecież nikt nie może wątpić, że Jan Hartman doskonale wie, kim byli sprawcy ludobójstwa Żydów.

Mimo to Hartman pisze tak:

image

Rozpoczęła się” – „wzięła i się rozpoczęła”. Sama z siebie. Nie Niemcy, nie naziści, nie hitlerowcy, nawet nie Otto Globocnik, nie Friedrich Wilhelm Krüger, nie Hermann Höfle rozpoczęli akcję wywożenia Żydów na śmierć w komorach gazowych, ale „akcja deportacyjna” „rozpoczęła SIĘ„. Po prostu. Bez sprawców.

wywożono” – forma bezosobowa. Nie „ktoś” konkretny wywoził, nie nawet jacyś ogólnikowi „oni” wywozili, tylko po prostu „wywożono”.

Pociągi wyjeżdżały” – znów nie ma sprawców. Po prostu „pociągi wyjeżdżały” jakby nie było żadnych ludzi, którzy spowodowali ich „wyjeżdżanie”.

z miejsca na którym teraz stoi galeria handlowa Arkadia (czyli „Kraina szczęśliwości”)” – wyraźna sugestia, że „teraz” mamy do czynienia w Polsce z obojętnością na niegdysiejsze cierpienie, że istnieje brak wrażliwości na los ofiar sprzed 80 lat.

wywieziono ich ponad 250 tysięcy” – znów forma bezosobowa. I po raz kolejny autor unika nazwania sprawców. Cóż? Skoro „wywożono”, a nie „Niemcy wywozili”, to logiczne jest, że „wywieziono” i Niemcy nadal są tu nieobecni. I tak będzie do końca: ani razu nie pojawia się słowo „Niemcy”. To duża sztuka, wyczyn zaiste akrobatyczny: napisać o wymordowaniu ponad 250 tysięcy ludzi i ani razu nawet nie zająknąć się, kto był mordercą.

liczba ofiar Treblinki” – teraz to już mistrzostwo świata! Czyimi ofiarami jest te 800 tysięcy ludzi? Czy to ofiary Niemców? Trzeciej Rzeszy? Nazizmu? Himmlera? Hitlera? Nie. To „ofiary Treblinki”. Wiem, wiem – to taki skrót myślowy (metonimia – w tym przypadku nazwa narzędzia zamiast sprawcy), ale skutecznie pozwala – znów! – na uniknięcie powiedzenia, jak naprawdę było. Czyli kto Treblinkę stworzył i do czego ją przeznaczył. A byli to Niemcy i stworzyli obóz w Treblince do mordowania Żydów, których wywozili z warszawskiego getta do Treblinki na śmierć. W wersji Hartmana dzieje się to wszystko deus ex machina.

Prawie nikogo to w Polsce nie obchodzi” – z kolei tu autor od razu nazywa „sprawców”. Ludzi mieszkających w Polsce, czyli Polaków. Nie ma wątpliwości. Nie dowiadujemy się z tekstu, kto mordował, ale od razu otrzymujemy zapewnienie, że Polacy nie przejmują się losem zamordowanych ofiar ludobójstwa, że ich ten los „nie obchodzi”. I błyskawicznie dostajemy od autora odpowiedź na niezadane, ale nasuwające się automatycznie pytania – „dlaczego tak jest?” i „skąd ta obojętność?”. Tu autor znów nie ma najmniejszych wątpliwości: „w końcu to tylko Żydzi”. To wyjaśnienie, udające autentyczną odpowiedź większości Polaków (tak odpowiedziałyby jego zdaniem miliony, gdyby milionom zadał pytanie „dlaczego nie obchodzi was los wymordowanych Żydów?” – odpowiednik słynnego „czy oskarżony nadal bije żonę?”), ma być dowodem na antysemityzm Polaków. Gardzą oni Żydami, nie widzą w nich ludzi, dlatego swoją obojętność uzasadniają pogardliwym stwierdzeniem „to tylko Żydzi”. ‚TYLKO‚!

Nie zapominajmy jednak, że to wcale nie miliony odpowiadają na pytanie, ale wyłącznie Jan Hartman odpowiada Janowi Hartmanowi, który najpierw ustalił jednoznacznie, że „Prawie nikogo to w Polsce nie obchodzi„. To Jan Hartman jest twórcą zarówno kategorycznej diagnozy, jak i jej równie kategorycznego wyjaśnienia.

I jeszcze jedna sprawa na koniec. Istotna. Jan Hartman pisze: „Dzień za dniem przez dwa tygodnie wywożono do Treblinki„. Bzdura! – nie przez żadne „dwa tygodnie”, ale przez dwa miesiące. Niemcy rozpoczęli deportację 22 lipca 1942 roku wywiezieniem pierwszych ponad 6 tysięcy ofiar, a zakończyli 21 września wywiezieniem prawie 2200 osób – policjantów żydowskich i ich rodzin. I to nie było wcale przypadkowe. Niemcy z pełną świadomością rozpoczęli Grossaktion i mordowanie Żydów w najsmutniejszym, najtragiczniejszym dniu żydowskiego kalendarza, czyli rocznicy zniszczenia Świątyni Jerozolimskiej (Tisza be-Aw), a zakończyli je w dzień Przebłagania (Jom Kipur), kończący tzw. Straszne Dni (Jamim noraim). Była to forma poniżenia ofiar przed pozbawieniem ich życia.

Ktoś, kto zarzuca milionom ludzi, że „nie obchodzi” ich los wymordowanych Żydów, powinien chociaż wiedzieć, że mordowanie ludzi z getta warszawskiego latem 1942 roku trwało dwa miesiące, a nie tylko dwa tygodnie. I stanowczo przypominać, KTO ich mordował.

Zamiast starannie to ukrywać.

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale