80 obserwujących
118 notek
560k odsłon
  1882   15

"Afera urodzinowa" - odstępstwa od nienawiści są wykluczone

Nie śledzę, oczywiście, afery "urodzinowej" w związku z imprezą u redaktora Roberta Mazurka (sto lat życzę!), ale ta komiczna "afera" mnie osacza, bo wręcz wylewa się z internetu. Tak to w upadającym, oszalałym świecie nagle taka totalna bzdura staje się tematem głównym.

Ponieważ, nie śledzę, więc tylko - w locie - trzy uwagi.

Po pierwsze, rozumiem, że politycy PO podobno próbowali nieudolnie wyprzeć się obecności na tej imprezie, bo powinni być w tym czasie w sejmie i słuchać raportu szefa NIK - Banasia. Każdy wie, że takie nudziarstwo jak raport prezesa NIK-u nie ma najmniejszych szans w konkurencji z zimnymi trunkami pod zakąski w towarzystwie redaktora Mazurka i jego gości. To zrozumiałe. Ale oni podobno próbowali to zataić. A tego już nie sposób zrozumieć. Czyżby politycy - wytrawni, przebiegli gracze, ostrzący zęby na powrót do władzy - są aż tak naiwni, by myśleć, że nikt ich na takiej imprezie nie zauważy? Wszystko na to wskazuje. Tłum ludzi, wszyscy cykają foty telefonami, robią selfie, paparazzi też w akcji, ale politycy PO myślą, że nie ma dowodów, że tam byli. No, po prostu jak dzieci!

Po drugie, przerażeni politycy tej partii "oddają się do dyspozycji" Donalda Tuska. Ponoć pod jego presją, bo Tusk zaryczał z wściekłości („Donald Tusk jest wściekły” - czytam w Rzeczypospolitej), gdy dowiedział się o tym "skandalu". To, co się dzieje po "aferze urodzinowej" pozwala na nieco głębszą refleksję na temat PO. Platforma Obywatelska? Jaka ona tam "obywatelska"! To partia antydemokratyczna, wodzowska. Najpierw są wybory, delegaci niby ważą racje za i przeciw wobec różnych kandydatów, ostatecznie wybierają Budkę, a później z Brukseli wraca Tusk i - trach! - w minutę Budka (demokratycznie wybrany) znika z funkcji. I to rzekomo na własne życzenie. A co z wolą partyjnych wyborców? Donald Tusk przejmuje stery władzy jak jakiś Franco, Castro czy inny dyktator. Wrócił - to z automatu staje na czele. Jakie tam "demokratyczne wybory"! Kto by sobie tym zawracał głowę! A teraz - po imprezie u Mazurka, dyktator wzywa Budkę i Siemoniaka "na rozmowę" (wiemy, jaki to rodzaj rozmowy) i już wyglądają na skończonych, a trzeci polityk PO (Sławomir Neumann) - jak informują media - "straci miejsce na listach".

Po trzecie i najważniejsze, sytuacja ta pokazuje, kogo boi się Tusk. Najwyraźniej, skrajnych fanatyków, czyli "opozycji ulicznej". To ich przestraszył się Tusk i stąd jego ostentacyjne działanie wobec "czarnych owiec", które poszły do Mazurka. Strofuje starych kumpli partyjnych, którzy na moment zapomnieli (o zgrozo!), że są politykami z PO i poczuli się zwyczajnymi ludźmi na urodzinach. Strofuje ich tak, żeby ci fanatycy to widzieli. Jest bezlitosny, bo fanatycy są bezlitośni. Dla fanatyków udział działaczy PO w imprezie urodzinowej, która odbywa się nie w ich własnym rezerwacie (by nie powiedzieć getcie), wyłącznie wśród światopoglądowych i ideowych klonów, to ZDRADA. Oznacza to, że gdy Budka, Siemoniak, czy Neumann znajdą się pod jednym dachem (poza, rzecz jasna, salą sejmową) z politykami partii rządzącej, dopuszczają się potwornego, absolutnie niewybaczalnego przestępstwa. Ponieważ - według tych fanatyków - nie może być tolerancji dla odstępstw. Żadnych - nawet najmniejszych.

Dla jakich odstępstw nie może być tolerancji?

Łatwo zgadnąć.

Od nienawiści. Odstępstwa od nienawiści są wykluczone.

Lubię to! Skomentuj46 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka