Blood & Justice
Napalmem w gniazdo żmij
11 obserwujących
127 notek
258k odsłon
2093 odsłony

Piątek 13-go Francja - Nowa odsłona wojny hybrydowej

Wykop Skomentuj6

"Kraje i narody europejskie nie powinny być zaskoczone, jeśli wiosną w przyszłym roku pojawi się rodzaj masowego ruchu islamistycznego, islamska wiosna w Europie destabilizująca państwa Europy. Skonsumuje ona energię i uwagę liderów europejskich w czasie, kiedy Władimir Putin będzie próbował dokończyć swoje neoimperialne projekty"

Piątek 13-go Francja - Nowa odsłona wojny hybrydowej

Notka zaczyna się od pewnego cytatu. Są to słowa wypowiedziane w 2014 roku przez Andrieja Iłłarionowa, byłego doradcę Władimira Władimirowicza Putina...

Andriej Iłłarionow to człowiek pochodzący z Petersburga (miasta w którym rozpoczęła się polityczna kariera Władimira Putina), naukowiec, doradca ekonomiczny pod koniec lat 90, i na początku 2000 roku. Przez wiele lat był reprezentantem Władimira Putina na spotkaniach grupy G20. Od kilku lat uciekinier z Federacji Rosyjskiej, mieszka obecnie w Waszyngtonie. 

Pod koniec 2015 roku widzimy jak prorocze były to słowa...

Ponadto pewien cytat z Antoniego Rybczyńskiego:

"Dobrze znana jest rola KGB w rozwoju arabskiego terroryzmu i początkach współczesnego terroryzmu islamskiego. Znana jest też infiltracja kaukaskich rebeliantów przez rosyjskie służby. Marius Laurinavičius, litewski ekspert Centrum Badań Europy Wschodniej, wychodząc właśnie od wykreowanego przez KGB „wahabizmu” w byłym ZSRS, poprzez agenturalne operacje FSB i GRU w Czeczenii, dochodzi do wojny w Syrii i Państwa Islamskiego. Artykuł pt. „Rosja Putina. Pod stopami Państwa Islamskiego ślady KGB, FSB i GRU?” (Delfi.lt, 9 stycznia 2015) opiera się na analizie dostępnych wcześniej prac, artykułów i wywiadów poświęconych roli rosyjskich służb specjalnych w powstawaniu radykalnego islamizmu na obszarze postsowieckim."

oraz fragment tekstu Czesława Kosiora zamieszczony na stronie Ośrodka Analiz Strategicznych:

"Władimir Putin od początku swoich rządów czerpie polityczne zyski z zamachów terrorystycznych. Poczynając od serii ataków na bloki mieszkalne w 1999 r. i rajdu Szamila Basajewa na Dagestan (pretekst do inwazji na Czeczenię) po zamachy w Paryżu w styczniu br. (odwróciły uwagę od serii ataków w Donbasie, które spowodowały bardzo dużą liczbę ofiar wśród cywilów). Jak słusznie zauważył w czerwcu tego roku rosyjski niezależny komentator Andriej Piontkowski, „akty terrorystyczne zawsze działają na korzyść Kremla”. Nic tak bardzo nie potwierdza tej tezy, jak ostatnie wydarzenia w Syrii.

Uderza asymetryczność w terrorze szerzonym przez IS. Dżihadyści atakują niemal na całym Bliskim Wschodzie i w zachodniej Europie, na Kaukazie Północnym zaś tego nie robią – choć teoretycznie tutaj właśnie byłoby to łatwiejsze. IS w ogóle nie prowadzi wrogiej zbrojnej działalności przeciwko Rosji, choć wydaje się logiczne, że Moskwa powinna być jednym z głównych celów z powodu dużej roli, jaką w Państwie Islamskim odgrywają islamiści z Kaukazu Północnego – przedstawiani przecież nawet przez rosyjską propagandę jako zaprzysięgli wrogowie i ogromne zagrożenie. Polityka IS na terytorium byłego ZSRS jest więc dla Kremla bardzo wygodna. Brak aktywności IS widać też w Azji Centralnej, gdzie przecież tradycja islamistycznego podziemia zbrojnego jest tak długa, jak niepodległość miejscowych republik postsowieckich (zwłaszcza Tadżykistanu i Uzbekistanu).
Wojna w Syrii i „eksport” islamistów z Kaukazu przyczyniły się do znaczącego spadku intensywności starć sił federalnych z rebeliantami kaukaskimi. Pogłębienie się konfliktów wewnątrz podziemia zbrojnego jest na rękę władzom rosyjskim. Rebelia nie wykazuje większej aktywności zbrojnej m.in. dlatego, że z powodu wojny w Syrii ma poważne problemy finansowe i kadrowe (wyjazd ochotników do Syrii). Rzekome zagrożenie ze strony IS Moskwa wykorzystuje do zwiększenia wpływów – pod płaszczykiem wzmocnienia współpracy antyterrorystycznej – nad krajami Kaukazu Południowego i Azji Centralnej.

W samej Syrii istnienie IS jest na rękę Moskwie, gdyż zmusza USA i koalicję do walki na dwa fronty: z jednej strony z dżihadystami, z drugiej (pośrednio) z Asadem. Pod pretekstem walki z Państwem Islamskim Rosja realizuje jednak cele wykraczające daleko za granice Bliskiego Wschodu, a uratowanie reżimu Asada jest tylko jednym z celów Kremla. Jeśli trzeba byłoby wskazać, kto najbardziej zyskał na powstaniu Państwa Islamskiego i jego ekspansji, to krajem tym byłaby bez wątpienia Rosja. Mamy tu do czynienia z klasyczną strategią rosyjskich służb specjalnych. Najpierw tworzą lub współtworzą one problem, by następnie zaoferować swą pomoc w jego rozwiązaniu. Oczywiście za konkretne korzyści.

Tak jak miało to już miejsce w 2001 r., dziś – ponowienie – islamski terroryzm odciąga uwagę Zachodu od agresywnych poczynań Rosji w innych miejscach świata. Schemat jest ten sam: W. Putin zgłasza akces od antyterrorystycznej koalicji, w zamian Zachód ma przymknąć oczy na jego politykę. Moskwa daje do zrozumienia, że byłaby cennym sojusznikiem w walce z dżihadystami, bo posiada ogromną wiedzę wywiadowczą na temat Państwa Islamskiego. Po pierwsze, dzięki współpracy z Asadem i obecności w Syrii struktur GRU. Po drugie, dzięki infiltracji mieszkańców Kaukazu Północnego i Azji Centralnej, którzy pojechali wojować do Syrii.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale