Jerry.from.lublin Jerry.from.lublin
555
BLOG

Kancelaria za zamkniętymi drzwiami cz.1

Jerry.from.lublin Jerry.from.lublin Rozmaitości Obserwuj notkę 1

 

Ronald Rusk wygładził poły garnituru. Uśmiechnął się do swojego odbicia w wielkim kryształowym lustrze. Ułożył usta w dziubek. „Jak mnie nie kochać?” – pomyślał. Drzwi powoli otworzyły się, Paweł Głaś, najwierniejszy z wiernych wczołgał się do gabinetu.

- Panie Premierze, są już prawie wszyscy, brakuje tylko ministra Kielicha, dzwonił, że ćwiczy na symulatorze, lądowania we mgle, chce mieć to wyćwiczone jak już polecimy…

- Dobrze Pawełku, przetrzyj buty i zaczynamy,

- Pawełku, moje buty…

Wchodząc do pokoju narad Rusk spostrzegł, że minister spraw zagranicznych Wróblewski wstał najwolniej ze wszystkich, „Czuje się za pewnie, afganiec jeden”, przywitał się ze wszystkimi, Wróblewskiemu podając dwa palce, minister zbladł przygryzając wargi. Tym razem stał najdłużej ze wszystkich.

- Mieli być wszyscy a minister Litera?

- Była ale wypadła,

Nagle borowiec stojący przy drzwiach uskoczył, drzwi gwałtownie otworzyły się, odbiły i zatrzasnęły ponownie. Usłyszeli głuchy odgłos.

- Boże, znowu – jęknął Głaś,

- Nigdy się nie nauczy – dodał minister Tomasz Chiński,

Drzwi ponownie się otworzyły, Litera gładziła nos i poprawiała włosy, po chwili ruszyła zamiatając torebką, borowiec tym razem nie zdążył. Zwinął się w kącie jęcząc.

- Już jestem, nagły telefon z CBA, oni tam bez konsultacji nic nie zrobią, poważna sprawa… Urząd Gminy w Kocipiu… - zawiesiła głos -… ale nie mogę mówić o szczegółach,

- Tajemnica to tajemnica…dobrze zaczynajmy, Kielich dojedzie… Tomaszu, referuj…

Minister Chiński poprawił okulary i oblizał wargi. Kilka razy obrócił trzymaną w rekach kartkę, nagle zmiął ją i rzucił do kosza. Papierowa kulka spadła obok.

- Ja pier…, nieważne, przed nami wyzwanie, prawdziwa k… gra dyplomatyczna, walka, że tak powiem, musimy pokazać temu całemu Gęgaczyńskiemu jak bronimy interesów państwa, nie możemy pozwolić mu na dalsze robienie wbrew i wkładanie kija w szprychy, musimy się sprężyć i tak dalej, jednym słowem czeka nas wizyta w Rosji. Plutin to poważny k… gracz, a teraz jak zmienili tę tablicę musimy pokazać jacy k… jesteśmy twardzi.

- Ja pokazałem. Może nie? Pokazałem, że ho ho…– Rusk dopiero teraz dostrzegł w kącie prezydenta Bulowskiego, zapomniał o nim. Bulowski, każdą wolną chwilę spędzał na pisaniu 1000 razy słowa „ból”, nie było to proste bo jeśli popełnił błąd musiał zaczynać od nowa. Tak nakazała mu żona. Nie dostanie kolacji dopóki tego nie zrobi. Bulowski wysunął język, pochylił się nad szesnastokartkowym zeszytem, kontynuując pisanie.

- Właśnie – zaczął Wróblewski, dalej był blady, krople potu perliły się na jego opalonym czole z filuternym kosmkiem – Nieledwiew i Plutin to cwaniacy, musimy być przygotowani, nie możemy dać się wycyckać, problemów w naszych stosunkach jest dużo, do tego Praworządność i Spolegliwość bruździ. Te ich manifestacje, spalili Plutina, to znaczy jego kukłę, jak z takimi można cos zrobić. Ambasador dzwoni codziennie. Co się zabiorę do roboty to zaraz dzwoni. Muszę się tłumaczyć. Czasem mam wrażenie, że wie kiedy siadam za biurkiem.

- Rosja to pikuś w porównaniu z tymi z Krakowskiego Przedmieścia – wtrącił minister spraw wewnętrznych Stiller – ale co mogę zrobić? Policjanci się burzą, że oni nie są od usuwania zniczy i tulipanów,

- Historia nic ich nie nauczyła – odezwał się prezydencki minister Nowak – kiedyś Rzym upadł bo wpuścili gęsi, im się wydaje, że to tylko tulipany…

Wszyscy zamyślili się.

- Historia nauczycielką życia – westchnęła Litera,

- Może reaktywujemy ZOMO? Sama straż Hani Walec to za mało – zaproponował Głaś – moglibyśmy ich nazwać ZORO,

- A od czego to skrót? – zapytał Chiński,

- Od niczego, fajnie brzmi - odpowiedział Głaś,

Rusk poczuł pulsowanie w skroniach. Rosja, Gęgaczyński, dobrze że tylko jeden, Plutin…

- Dość tego! – szepnął,

Zapadła cisza.

- O rzesz kurwa… - wyrwało się Bulowskiemu – wyrwał ze złością kartkę z zeszytu, sam zeszyt wyrzucił przez okno, niestety było zamknięte, wyciągnął z kieszeni nowy – to się k… nie skończy – wymamrotał,

- Dość tego – powtórzył premier – idziemy do bezpiecznego pokoju, musimy porozmawiać bez obaw.

Światło w kancelarii zmieniło się na pulsujące czerwone. Jak spod ziemi pojawili się uzbrojeni w długą broń borowcy. Metalowe kurtyny odcięły czerwoną strefę, ruszyli gęsiego, Rusk poczuł wibracje śmigłowców MI-24 poderwanych z lotniska wojskowego. Wiedział, że przed bramę Kancelarii z piskiem zajechały Rosomaki. Snajperzy zajęli stanowiska. Bezpieczny pokój był szklaną klatką zawieszoną na tytanowych linkach zabezpieczonych przed przenoszeniem drgań. To co się działo w bezpiecznym pokoju pozostawało w bezpiecznym pokoju. Bezpieczny pokój był jak cela mnicha, kilka krzeseł, prosty stół, zegar z kukułką, prezent od prezydenta Plutina. Pokój był jednak za mały, Stiller się nie zmieścił i został na zewnątrz. Próbował cos usłyszeć przykładając ucho do szklanych tafli. Nic nie usłyszał. „Technika” pomyślał.

- Dobrze, że się nie zmieścił, nie mogę słuchać tego jego basu, głos ma jak jakiś biskup – Chiński z niesmakiem odwrócił się od ucha Stillera,

- Jak dwóch biskupów – uradował się Głaś,

- Czterech! – zawołała Litera,

- Wystarczy – uciął Rusk, poczuł jednak ukłucie zazdrości, „gdybym miał głos jak Stiller rządziłbym do setki” – zazdrościcie a to nieładnie – dodał głośno,

- Musimy się przygotować do meczu z sejmem, ABW donosi, że marszałek Boryna odgraża się, że nam nawrzucają, do tej pory, szliśmy na wymęczenie, w drugiej połowie byli już padnięci i szło łatwiej, ale niestety ćwiczą, zdobyłem ich testy wydolności, są o 22 % lepsze niż przed rokiem, nie musze dodawać, że nasze się nie poprawiły,

- Niedobrze - wtrącił Głaś - nie jest dobrze,

- Musimy – kontynuował premier – zmienić taktykę, proponuję 4 - 4 – 2, i atak od pierwszej minuty, z wysuniętym pomocnikiem, Nowak i Iwan robicie za łamaczy kości, wyeliminujecie Kurskiego i Hoffmana, szczególnie Hoffman, niewiele o nim wiemy, schudł, Agencja Wywiadu zdobyła wideo z jego podstawówki, co prawda koszykówka ale może coś się dowiemy.

Rusk poczuł przypływ sił. Znowu był przywódcą. Rozrysował taktykę i pozycje graczy.

- Musimy zachować to w tajemnicy, wygramy przez zaskoczenie, żadnego amatorstwa.

Wyszli z klatki.

- No i co, no i co? Jakie ustalenia? – gorączkował się Stiller,

- To co się dzieje w bezpiecznym pokoju, zostaje w bezpiecznym pokoju – z niesmakiem odpowiedział Chiński.

 

cdn.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości