Jerry.from.lublin Jerry.from.lublin
453
BLOG

Kancelaria za zamkniętymi drzwiami cz.3

Jerry.from.lublin Jerry.from.lublin Rozmaitości Obserwuj notkę 1

 

Samolot zszedł poniżej poziomu chmur.

- Rosja – wyszeptał Głaś – wszystko działa?

- Kielich jest w kabinie, ćwiczył lądowania w symulatorze - wycedził przez zęby zielony na twarzy Chiński, wbił palce w oparcie fotela, czuł się nieswojo,

Pojawił się minister Kielich,

- Spokojnie, zaśpiewajmy, to rozładowuje napięcie, może chcecie jakieś proszki?

- Ja chcę – minister Postowski trzymał w ręce mała butelkę whisky – chcę tą żółtą, zielona na mnie nie działa,

- Masz, tylko nie popijaj alkoholem,

- No problem – odpowiedział Postowski, Ronald Rusk uśmiechnął się, „Londyn, Budapeszt, prawdziwa klasa” pomyślał, Postowski łyknął tabletkę wypił whisky, potem jeszcze jedną i jeszcze jedną,

- No teraz mogę lądować,

- A jak wyjdzie na sekcji zwłok? – zażartowała Litera i od razu pożałowała swoich słów,

W samolocie zapadła cisza.

- Ale to nieprawda, że Rosjanie mają jakieś bomby baryczne czy coś, - Chiński spojrzał na Kielicha,

- Może nic nie mówmy, oni mają takie urządzenia, że z Władywostoku mogą zajrzeć Ci w gacie i powiedzieć które jajko jest większe – Kielich spoważniał,

- No bez jaj – Chiński był jeszcze bardziej zielony,

- Bez jaj to Myszkiewicz – Osachlowicz próbował zapanować nad zawrotami głowy – uciekał przed ubecją i zawiesił się na parkanie kościoła, smutna historia,

- A on taki ostry i agresywny – Chiński odpływał,

- Kompensacja – fachowo wtrącił Kielich,

Samolot dotknął pasa.

 

Sala obrad tonęła w złocie i szlachetnych kamieniach. Ściany pokryte były wielkimi obrazami z równie wielkimi złotymi ramami. Plutin żartował ze swoimi ministrami, „ma poczucie humoru” pomyślał Rusk, ministrowie co chwila wybuchali śmiechem. Polska delegacja zajęła miejsce za wielkim, inkrustowanym stołem. Plutin uśmiechnął się ukazując rząd białych i równych zębów.

Ronald Rusk był napięty jak fortepianowa struna. Bierze udział w wielkiej politycznej grze. Pokaże Gęgaczyńskiemu jak robi się interesy z Rosją, Dobre stosunki i dobre interesy. Przyjaźń. Partnerstwo. Nie zapomniał ludzkiego, słowiańskiego gestu Plutina na lotnisku. Tego przecież nie można zagrać. Może gdyby Plutin był generałem KGB a był przecież tylko pułkownikiem. Ministrowie spraw zagranicznych wygłosili tradycyjne mowy. Czas wielkiej gry się zbliżał. „Najważniejszy jest interes państwa” powtarzał w myślach Rusk, kochajmy się jak bracia ale liczmy jak wrogowie. Na małej kartce oznaczonej „tajne” zapisał najważniejsze tematy:

- Smoleńsk,

- raport,

- Nord Strim,

- Gaz

- Gaz, ten drugi

Plutin wyprostował się, spojrzał w oczy Ruskowi, Rusk dojrzał w nich to samo ludzkie spojrzenie, które tak go ujęło rok temu.

- Jeżeli chodzi o Smoleńsk i raport – zaczął Plutin – to załatwimy to jak przyjaciele, w Smoleńsku powstanie pomnik, siedmiometrowy, konkurs będzie międzynarodowy a w jury będzie przedstawiciel Polski, napisy będą po polsku, rosyjsku, angielsku i niemiecku.

Rusk zamrugał.

- Angielsku i niemiecku?

- I hebrajsku, to na wypadek wycieczek zagranicznych, żeby nie było, że widzą pomnik i nie wiedzą czego dotyczy. Chyba jest zgoda? Pomnik stanie w lesie 25 kilometrów od lotniska. Chodzi o względy bezpieczeństwa. Siedem metrów. Żeby nie było jakiegoś nieszczęścia, że wysoki i jakiś nie daj Boże inny samolot by zaczepił skrzydłem…

- No tak – szepnął Rusk, poszło coś za łatwo, musi być czujny, siedem metrów, Gęgaczyński większego by nie wywalczył – bezpieczeństwo najważniejsze – dodał,

- A raport teraz wydajcie swój, my swój, wy swój, nie będziemy się spierać, jak to między przyjaciółmi. Ponieważ nasze śledztwo nadal trwa to rozumiecie druzja, wrak i skrzynki i reszta do was wróci po zakończeniu. Tylko was proszę jak przyjaciół nie obrażajcie nas raportem bez dostępu do dowodów. Bo co można powiedzieć nie mając oryginałów. Sam powiedz Ronaldzie?

- Dokładnie, dlatego, no kiedy moglibyśmy liczyć…

- Właśnie, dokładnie, też tak myślę, a śledztwo kiedy się skończy? – Plutin zwrócił się do ministra spraw nadzwyczajnych,

- Najwcześniej w 2015 r. -  odpowiedział minister,

- To nie wchodzi w grę – głos Ruska łamał się „2015 to za 4 lata, w Polsce mnie zlinczują”,

- Ministrze, nasi Polscy przyjaciele nie są zadowoleni – Plutin ostro spojrzał na ministra,

- Towarzyszu Premierze, melduję, że w tej sytuacji zakończymy śledztwo w 2013 r.

Rusk odetchnął, twardość się opłaca, wystarczył mocny sprzeciw i Rosjanie skrócili okres o dwa lata. Nie jest źle.

- No to najważniejsze problemy mamy za sobą – Plutin znowu się uśmiechnął – reszta to drobiazgi,

„Drobiazgi, dobre” Rusk rzucił spojrzenie na Głasia, Głaś na Wróblewskiego, Wróblewski na nagą kobietę na koniu na obrazie za Plutinem,

- Aaa, może jeszcze- Plutin kontynuował – Nord Stream, chodzi o rurę i wejście do portu w Świnoujściu, u was mówią że duże statki nie będą mogły wchodzić. Bo rura będzie na 10 metrach a są statki co mają 12 metrów zanurzenia. Ale gdzie są takie statki? W Japonii? Co one będą robić w Świnoujściu?

- No ale to dla nas bardzo ważne – Rusk uniósł barki, Ostachlowicz twierdzi, że wtedy wygląda się bardziej władczo – to wejście, bo teraz nie ale za jakiś czas mogą być takie statki,

Rusk uświadomił sobie, że Plutin wyglądał na dwa razy większego od swoich ministrów. Rusk teraz dopiero zobaczył, że naga kobieta za Plutinem ma w ręku miecz i wygląda jakby mierzyła do niego. Poczuł się nieswojo.

- Mam rozwiązanie – Plutin westchnął – ciężko się z wami rozmawia,

Obraz za Plutinem uniósł się a na ekranie pojawiła się Aniela Werkel, kanclerz Niemiec.

- Witaj Ronaldzie, miło cię widzieć, widzę ze ciężkie negocjacje,

- Walczymy – zażartował Rusk, czując respekt wobec Anieli,

- Mam propozycję, bo chyba chodzi o rurę, wy zgodzicie się na 10 metrów a w zamian za to port w Hamburgu będzie przyjmował 12 metrowe statki za 90% normalnej ceny plus opłaty za postój na redzie powyżej trzech dni. I poprzemy kandydaturę Polaka na jakieś ważne stanowisko w Unii, a jak my poprzemy to nie ma zmiłuj się. Co ty na to?

Ruskowi kręciło się w głowie, ważne stanowisko w Unii, gdyby Gęgaczyński go teraz widział. Co tam Gęgaczyński. Wszyscy Polacy. Łatwość z jaka wygrywa nawet jego zaskoczyła. „Naprawdę jestem dobry”.

- No to załatwione – powiedział Plutin – a o gazie porozmawiamy następnym razem – dodał.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości