Ten tekst wcale nie jest o panu Rosiaku i jego książce. Choć jest o tym co wydało zarówno pana Rosiaka jak i jego książkę. O potrzebie.
Bardzo rozbawiło mnie zdanie pana Rosiaka, że nic nie wiąże się z niczym, rozbawiło bo jestem z prowincji i tam u nas panuje głębokie przekonanie, że wszystko na tym świecie i nie tylko wiąże się ze wszystkim innym. Tak po prostu. Ze cały świat oplątany jest niewidzialnymi nićmi wiążącymi wszystko ze wszystkim i jak jakieś dziecko przytula misia to poruszona nić drga w przeszłość i przyszłość zmieniając i jedną i drugą choć my tego nie widzimy bo żyjemy w teraźniejszości która jak wiadomo widziana z boku jest tak cienka, że niewidoczna. Pan Rosiak ma prawo mieć inne zdanie choć dla każdego jest oczywiste że jest tak samo cienki jak teraźniejszość.
W skrócie pan Rosiak napisał książkę o żydowskim dziecku uratowanym z zagłady przez katolicką rodzinę, który zostaje księdzem a gdy dowiaduje się, że jest Żydem bardzo to przeżywa i wraca do korzeni. Właściwie to wszystko, reszta jest znana z tysięcy książek, artykułów, filmów. Na przykład z tego w którym o swoim żydostwie dowiaduje się skin nazista, banał. Jest jeszcze ten facet artysta co pisał na ścianach „tęsknię za tobą Żydzie” i żydowskie napisy na ścianach dawnych żydowskich kwartałów starych miast. I cała Gazeta Wyborcza która o tym co jest w książce Rosiaka pisze od 20 lat. Wiemy już o tym wszystko choć zagadką jest dlaczego jest nam to wciąż powtarzane. Jak mówi pewien mój znajomy na jakąś naprawdę zagadkową tajemnicę „tylko dwunastu najmądrzejszych z Izraela może to rozwikłać”.
W moim wieku każdy wie, że nie ma nic za darmo oraz, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko czemuś służy, nawet z pozoru przypadkowe rzeczy dzieją się w jakimś celu a za czyimś zaangażowaniem stoją jacyś ludzie i ich pieniądze. Pan Rosiak wie co mówi gdy mu się nic z niczym nie wiąże bo musi mylić pogonie choć może i naprawdę w to wierzy. Wtedy jednak tym gorzej dla niego. Na pierwszy rzut oka tęsknota za czymś czego nie znamy jest nienaturalna. Całkowicie i absolutnie. Gdyby było inaczej to tęsknilibyśmy np. za Jaćwingami. Pojawiłby się artysta malarz i pisałby na ścianach „tęsknię za tobą Jaćwingu” albo „brakuje mi ciebie Gocie”. Byłyby festiwale pieśni wielkomorawskich i filmy o ciężkich losach rodzin Wieleckich na przestrzeni dziejów. Nie mówiąc o prawdziwej tęsknocie za neandertalczykami. Oni naprawdę zniknęli. Pewnego dnia gdzieś na skałach obecnej Portugali oddał ostatnie tchnienie ostatni Neandertalczyk. Dlaczego za nim nie tęsknimy. To mógł być naprawdę miły facet. Co z tego że miał niskie czoło. Wysokie też o niczym nie świadczy np. pan Rosiak.
Bo chodzi o wzbudzenie potrzeby. Nie takie zwykłe wzbudzenie potrzeby typu „chcę ten samochód” albo „dlaczego mój telewizor ma tylko 65 cali?” ale o potrzeby których nawet sobie nie uświadamiamy. Miałem kiedyś na studiach przedmiot pod tytułem „marketing”, wykłady prowadziła pani doktor, która przekonywała, że marketing to nauka. Dla mnie był to najgłupszy, najbardziej odmóżdzający i jałowy przedmiot studiów. Nie mówiąc o tym, że w życiu nie potraktowałbym go jako nauki. Na jakichś zajęciach podzieliłem się swoimi wątpliwościami a pani doktor z kolei podzieliła się następującym przykładem, wyobraźcie sobie że w supermarkecie mają 15 rodzajów bułki tartej. Dla nieskomplikowanych umysłów po sprzedaży 15000 sztuk tej tartej bułki każdy rodzaj powinien się sprzedać w mniej więcej 1000 sztuk. Ale tak nie jest (tu podniosła głos) jedna sprzeda się w 200 sztukach a inna w 2000 sztukach i to jest właśnie marketing czyli nauka! Wyszła w przekonaniu miażdżącego zwycięstwa a ja w przekonaniu, że świat jest pełen wariatów i tylko nieliczni z nich czynią dobro. No więc ten cały marketing służy wzbudzeniu potrzeby, możemy ją sobie uświadamiać albo nie. Dlatego wybieramy tę bułkę, telewizor albo proszek do prania po którym uprane gacie są tak białe, że sam Pan Bóg zmruży oczy. Ale to tak naprawdę mały pikuś. Bo pomyślmy o potrzebach o których nie mamy zielonego pojęcia. Nie istnieją. Taki np. walkman. To dopiero szczyt geniuszu. Ludzie którzy to wymyślili mogliby spokojnie spotkać się z tymi dwunastoma z Izraela i nikt by się nie nudził. Pomyślmy chwilę, nikt wtedy nie chodził po ulicy i nie myślał „dlaczego nie ma małego kwadratowego pudełka w który można włożyć kasetę i słuchawki do uszu i iść sobie przed siebie po ulicy” albo „dlaczego nie mogę słuchać muzyki w kolejce po zasiłek”. Nikt o tym nie myślał, nie było walkmana, nie było potrzeby. Ale byli mądrzy ludzie w firmie Sony i pewnego dnia zanieśli swój pomysł zarządowi, zarząd pewnie miał wiele wątpliwości i pytał „a kto to kupi” „nikt tego nie chce”, „nikt nie chodzi po ulicy i myśli że brakuje mu pudełka na kasety ze słuchawkami”. Ale jak już powiedzieliśmy to byli mądrzy ludzie, oni wiedzieli że jeśli jakiejś potrzeby nie ma to należy ją wzbudzić, odkryć, przekonać, że dotychczasowe życie bez walkmana było puste i jałowe. I tak zrobili. Najpierw jakieś plotki w pismach branżowych, potem prezentacja na targach a w końcu do sklepów. I zaczęło się. Ludzie widzieli gości z pudełkami na kasety którzy jako jedyni podrygiwali w kolejce po zasiłek i pragnęli być tacy sami. Dzieci przychodziły z płaczem do domu bo Steven ma już walkmana a rodzice zaraz biegli do sklepu żeby dziecko nie czuło się gorsze do jakiegoś Stevena którego ojciec handluje używanymi samochodami.
I tak dochodzimy do sedna, czy jak kto woli jądra. Potrzeby nie są wzbudzane same z siebie, nie dzieją się bez związku z resztą wszechświata bo jak już stwierdziliśmy wszystko wiąże się ze wszystkim. Ktoś daje pieniądze, ktoś daje łamy, ktoś kręci i prostuje żeby tacy jak pan Rosiak, ten od napisów, Gross i cała Gazeta Wyborcza wzbudzała potrzebę o której nie mieliśmy pojęcia. A jak jeszcze będziemy przy okazji czuli się podle to już nasz problem i czyjś zysk. No ale dlaczego oni tę potrzebę wzbudzają, jaki jest cel, no cóż dochodzimy do miejsca w którym znane nam prawa fizyki ulegają zawieszaniu. Powodem jest to, że tłumaczą to tylko najbardziej spiskowe teorie jakie istnieją a te jak wiadomo są nieprawdziwe z założenia. A gdy są prawdziwe to też są nieprawdziwe. Kolaps. Uciekajmy!
Bo wyobraźmy sobie że w jakimś niepozornym domku pod Tel-Aviwem spotyka się dwunastu najmądrzejszych Żydów z Izraela. Skoro są to najmądrzejsi Żydzi z Izraela to jest to spotkanie nie byle jakie. No i kiedy tych dwunastu myśli to oni musza wymyślić, że może się zdarzyć, że ta cała arabsko-irańsko-szyicko-taddzycka większość może pewnego dnia się przesunąć o 100 km i nawet te bomby których nie mają nie pomogą. I co wtedy? Znowu rozproszyć się po świecie? Jak ostatnio się rozproszyli to zebranie do kupy zajęło 3000 lat. Nie zapominajmy, że oni są najmądrzejsi w Izraelu, a to nie w kij dmuchał. Skoro maja plan A, plan B to może mają i plan C w którym to planie Polska ma swoje niepoślednie miejsce. Swoja droga to ciekawe, że kiedy odrzuci się wszystkie niewiarygodne i bezsensowne wytłumaczenia to to co zostaje jest najbardziej fantastyczne.
Oczywiście te spiskowe teorie nijak się mają do rzeczywistości w jakiej żyjemy, a moje obsesje można roztłuc o kant stołu. Bo tak naprawdę artykułowana potrzeba np. przez pana Rosiaka i tego od napisów płynie prosto z serca i robiliby to nawet jakby nikt nie wydałby im tych książek czy płacił za zdarzenia artystyczne. Tacy po prostu są. Jedni tęsknią za tym inni za czymś innym. Takie życie. Całkowitym i wytłumaczalnym jest brak tęsknoty za Jaćwingami czy Prusami. Choć ja nadal się dziwię dlaczego nie tęsknimy za Prusami. Bo co oni w sumie zrobili, ten cały Wojciech, jedzie jak do siebie, śmieje się ze świętej kępy albo świętego dębu. Co oni mogli zrobić, byli inteligentni, wiedzieli, że jak puszczą wolno to on wróci. Znali swoje czasy, znali upierdliwość tych wszystkich misjonarzy. Wygonisz oknem wróci kominem. W obecnych czasach współcześni Prusowie przegoniliby żywego a współczesny Wojciech napisałby książkę która stałaby się bestsellerem a on sam nie wychodziłby ze studia TVNu. Ale wtedy? Dla Prusów to było jak wykasowanie kontaktu w telefonie.
Proszę o nie zwracanie uwagi, że w tytule są Prusacy a nie Prusowie, ta gra słów to tylko moja nieuświadomiona potrzeba.
1192
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (29)