Przejrzałem sobie “alfabet” niejakiej Panny Wodzianny i jakiś zły duch, całkiem nie wigilijny, mnie podkusił, aby pobawić się w inwigilatora.
Sam „alfabet”, proszę wybaczyć, ale mało udany. Wcale nie dlatego, że nie ma tam mojego nicku, bo ja bywam tutaj tylko od wielkiego dzwonu. Rzecz w tym, że dość mało dowcipne są te profile blogerów. Raczej takie lizusowskie, marne. Kisielewski, po którym wielu małpuje „alfabetowanie”, pewnie się w grobie przewraca, że można tak zanudzać.
Powie ktoś – to zrób to lepiej! Nie chce mi się. Zrobię za to coś innego. Otóż rozszyfruje byt o nicku „Panna Wodzianna”.
Owa Panna jest wyjątkowo pracowita na S24 gdzieś od kilku miesięcy, ale zdaje się mieć wiedzę o tym miejscu znacznie wykraczającą poza ten okres.
Wreszcie, jak zauważyłem, to stara się zwykle podłączać do różnych protestów i zewnętrznych inicjatyw, w szczególności podlizując się największym chojrakom S24 (Freeman), których kości bieleją już daleko stąd ( od S24 – rzecz jasna).
Z drugiej strony przypomniałem sobie ostatni odcinek „Stawki większej niż życie”. Amerykański sierżant powiedział do jednego z niemieckich jeńców: „jeśli gdzieś będzie trzech spiskowało, to ty musisz być tym trzecim”. Oczywiście, rzecz jasna - potem poinformować o sprawie owego sierżanta.
Jakoś tak trudno mi uwierzyć, że ktoś za darmo wypisuje tyle głupstw, które można wyczytać na blogu inkryminowanej bohaterki tego postu.
Z drugiej strony nie wiem nic pewnego. Stawiam zatem pytanie otwarte: czy Panna Wodzianna to jeden z adminów, skierowany na odcinek KO (kulturalno – oświatowy), w celu trzymania ręki na pulsie, w szczególności śledzenia napisów w damskiej ubikacji („Rejs”)?
Pozdrawiam.
Ps. Proszę o nie komentowanie tego wpisu (na S24). Prawdopodobnie zostanie skasowany przez administracje. Jeśli nie, to pewnie sam go skasuje po zakończeniu przerwy świątecznej, kiedy to z powodu natłoku innych obowiązków (oczywiście - złośliwego inwigilowania uczciwych ludzi : )), będę musiał porzucić igraszki na S24 i oddalić się stąd na jakiś nieokreślony czas.
Jeśli pozwoliłem sobie na ten wpis, to nie dlatego, że chcę wznawiać prowadzenie bloga. Raczej tylko z wrodzonej nikczemności i chęci żywienia się na ciele najwartościowszych jednostek S24. : )))
Kopię umieszczam w innym miejscu Internetu, którego wspomnienie tutaj (na S24), to pewny „wyrok śmierci” . Nawet nie muszę dawać linka. : )


Komentarze
Pokaż komentarze (91)