52 obserwujących
118 notek
169k odsłon
  1637   0

Edukacja skuteczna, przyjazna i nowoczesna wg minister Hall

W tym tygodniu minęły trzy lata od powołania rządu Donalda Tuska, w którym funkcję ministra edukacji narodowej pełni Katarzyna Hall. Analizując owe trzy lata kierowania przez nią polską oświatą można stwierdzić, iż idealnie ukazują one główną cechę tego rządu, czyli dominację chaotycznych i pozornych działań, prezentowanych jako niebywale odważne i reformatorskie. Podejmowane w oświacie z inicjatywy minister Hall działania będą miały fatalne skutki dla poziomu kształcenia młodych Polaków i ich przyszłości oraz generalnie dla stanu naszego państwa. Spośród ministrów tego rządu Katarzyna Hall wyróżnia się feerią pomysłów, można wręcz odnieść wrażenie, iż postanowiła „przeorać” cały nasz system oświatowy od przedszkola do matury. Właściwie w każdym istotnym obszarze oświaty jej ekipa podejmuje zmiany lub też je ogłasza, a często kolejne projekty nie są spójne z pomysłami wcześniej wprowadzonymi w życie. Równocześnie niebywale „skutecznie” wydaje pieniądze z programów unijnych, realizując projekty o bardzo wątpliwej wartości. W lawinie coraz to nowych pomysłów urzędnikom MEN zdarza się zapominać o terminowym wprowadzaniu w życie niezbędnych aktów prawnych, i tak np. tegoroczny rok szkolny rozpoczął się bez rozporządzenia ministra o jego organizacji /pojawiło się w październiku/.

           Hasło, które ma wyznaczać działania ekipy minister Hall tworzą słowa „edukacja skuteczna, przyjazna i nowoczesna”. Stąd też warto zastanowić się, w jakim stopniu są one wypełniane rzeczywistą treścią. Najlepszą miarą prawdziwej skuteczności edukacyjnej są losy absolwentów poszczególnych szkół na kolejnych etapach kształcenia, czy też na rynku pracy. Równocześnie skuteczność edukacji ilustruje poziom autentycznego wykształcenia ludzi opuszczających mury szkół, ich kreatywność, umiejętność samodzielnego podejmowania i rozwiązywania problemów, a także intelektualna samodzielność i zmysł krytycznego spojrzenia na otaczającą ich rzeczywistość. Podjęte w ostatnich latach w systemie oświaty działania przyniosą efekty zgoła odwrotne, mamy bowiem do czynienia z ciągiem działań obniżających stawiane polskim uczniom wymagania, zarówno na egzaminach zewnętrznych, jak również w ocenianiu wewnątrzszkolnym. W tym drugim przypadku od początku tego roku szkolnego uczeń wcale nie musi uzyskać pozytywnych ocen z wszystkich przedmiotów, gdyż pojawiła się możliwość promocji w szkołach średnich /już wcześniej była w szkołach podstawowych i gimnazjach/ w przypadku otrzymania jednej oceny niedostatecznej. Dlatego też można stwierdzić, iż szczególną skuteczność prezentuje minister Hall w sukcesywnym dążeniu do szkoły o coraz niższych wymaganiach. W tym także przejawia się owa przyjazna edukacja. Przy czym ta „przyjaźń edukacji” tożsama z kreowaniem szkoły bez wymagań sprawi, iż polskie szkoły będą opuszczać ludzie kompletnie nieprzygotowani do sprostania wyzwaniom rzeczywistego świata, będą oni także bezradni w rywalizacji z lepiej /poważniej/ wykształconymi obywatelami innych krajów. Skutki tego już zaczynają być widoczne wśród młodych ludzi, którzy trafiają na uczelnie i okazują się być nieprzygotowani do poważnego studiowania.

           Twardym i wymiernym wskaźnikiem skuteczności i efektywności edukacji są losy absolwentów szkół. Tymczasem dla ludzi związanych z minister Hall są one jedynie elementem „współpracy szkoły ze środowiskiem”. W jednym ze swoich sztandarowych rozwiązań, nowej /bardzo kosztownej/ koncepcji nadzoru pedagogicznego wygenerowali oni system, w którym całkowicie zmarginalizowano wymierne efekty kształcenia. Jakość kształcenia szkół będzie opisywana w sposób całkowicie uogólniony i nieprzejrzysty dla obywatela. Już teraz widać, iż będą powstawały pełne urzędowego optymizmu raporty. Zresztą także nowoczesność edukacji jest przez ministerialnych urzędników rozumiana dość specyficznie. Analizując nową podstawę programową można stwierdzić, iż nowoczesność ma polegać na odejściu od kanonu porządnego kształcenia i zastąpienia go powierzchownym nauczaniem, prezentowanym jako system otwarty dla ucznia, umożliwiający mu kreowanie własnej ścieżki edukacyjnej. Szkoda, iż autorzy takich rozwiązań nie pamiętają, że do samodzielności człowiek musi zostać przygotowany, a ich koncepcja kształcenia absolutnie minimalizuje to zadanie. Zresztą tzw. nowoczesne myślenie o kształceniu pojawia się również w realizowanym od 1.09.br. projekcie uczestnictwa uczniów gimnazjów w zespołowej pracy nad rozmaitymi problemami. W ten sposób młody człowiek zanim odnajdzie własną indywidualną drogę rozwoju zostanie wtopiony w grupę.  

           Póki co „edukacja skuteczna, przyjazna i nowoczesna” to edukacja skuteczna w specyficznym umilaniu uczniowi kształcenia poprzez zdejmowanie z niego kolejnych wymagań i obowiązków. Takie rozumienie edukacyjnej przyjaźni i nowoczesności sprawi, iż młodzi Polacy będą „skutecznie, przyjaźnie i nowocześnie” uzyskiwali rozmaite zaświadczenia edukacyjne, ale ich rzeczywiste kwalifikacje i umiejętności będą li tylko papierowe.

           Dla minister Hall słowo nowoczesność jest impulsem do rozmaitych działań, za każdym razem przedstawianych jako niebywale odkrywcze i niezbędne. Tak chociażby uzasadniano obniżenie wieku rozpoczynania edukacji szkolnej. Tymczasem nie jest to wcale warunek konieczny poprawy szans edukacyjnych i poprawy jakości kształcenia, o czym najdobitniej przekonuje przykład Finlandii, kraju w którym obowiązek szkolny obejmuje dzieci od lat siedmiu, a równocześnie ma on jeden z najbardziej efektywnych systemów oświaty. Na dodatek operację „sześciolatki do szkół” przeprowadza się bez właściwego, rozważnego jej przygotowania. Zresztą w kreowaniu zaskakujących „nowoczesnych” pomysłów pojawił się ostatnio kolejny dość niezwykły; oto do przedszkoli mają trafić dwuletnie dzieci. Dla każdego spokojnie myślącego człowieka, rozumiejącego zasady edukacji przedszkolnej i wiedzącego co nieco o rozwoju małego dziecka taki pomysł musi jawić się jako kompletnie oderwany od realiów. Jeszcze trochę, a urzędnicy ministerstwa edukacji wpadną na pomysł wprowadzenia obowiązku żłobkowego.

           O nadawaniu nowych znaczeń edukacji skutecznej, przyjaznej i nowoczesnej przez minister Hall można napisać poważną rozprawę. Do niektórych pomysłów obecnych lokatorów gmachu na Szucha nawiążę w kolejnych tekstach. Szczególnie, że większość Polaków nie ma świadomości skali katastrofy edukacyjnej, jaka będzie efektem „radosnych” działań osób kierujących obecnie Ministerstwem Edukacji Narodowej.

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale