Blog
Jerzy Lackowski
Jerzy Lackowski
Jerzy Lackowski redaktor
55 obserwujących 118 notek 166121 odsłon
Jerzy Lackowski, 4 września 2014 r.

Minister wie najlepiej?

 

         Początek nowego roku szkolnego tradycyjnie staje się festiwalem samozadowolenia i oświatowych obietnic rządzących. W tym roku ów festiwal zdominowały kwestie rządowego elementarza i generalnie edukacji najmłodszych. Szczególnie wokół tej pierwszej sprawy trwa prawdziwy show rządzących, chociaż już teraz widać wyraźnie niektóre skutki wprowadzenia „bezpłatnego” podręcznika dla pierwszoklasistów. Oto okazuje się, iż wzrosły ceny podręczników dla starszych uczniów. W ten sposób wydawcy w pewien sposób rekompensują sobie utratę rynku podręczników dla najmłodszych. Poza tym warto zauważyć, iż z początkiem roku będzie dostępna w szkołach dla uczniów tylko pierwsza z czterech części elementarza, a w połowie sierpnia udostępniona została elektronicznie dopiero część trzecia, czyli nauczyciele rozpoczynając zajęcia nie będą znali całości podręcznika, co nie pozwoli im na spokojnie i dobrze przemyślane przygotowanie planu pracy na cały rok szkolny. O tym minister edukacji Joanna Kluzik – Rostkowska i jej urzędnicy skrzętnie milczą. Naturalnie taka sytuacja wynika z szaleńczego tempa, w jakim realizowany jest projekt „darmowego” elementarza, w którym najważniejszy jest efekt polityczno – propagandowy. Tak na marginesie, jakość owego elementarza zweryfikuje dopiero jego zastosowanie, przy czym owemu eksperymentowi poddane zostaną praktycznie wszystkie pierwszaki w szkołach publicznych. Piszę „eksperymentowi”, gdyż ten podręcznik powstaje poza jakąkolwiek procedurą konkursową. Znaczny dystans do rządowego elementarza zachowała duża część placówek niepublicznych, w których szczególnie dba się o poziom kształcenia, gdyż od niego w istocie zależy ich los.   

W cieniu tych kwestii trwa batalia o dalsze zwiększenie wpływu rządzących na szkoły. Można wręcz stwierdzić, iż zaczyna ujawniać się główny cel polityki minister Kluzik – Rostkowskiej; jest nim praktyczna likwidacja autonomii szkół i nauczycieli oraz bardzo wyraźne ograniczenie wpływu samorządów na placówki. Po zmianach w polityce podręcznikowej i wprowadzeniu rządowego elementarza mamy oto projekt poważnych zmian w ustawie o systemie oświaty, który bardzo mocno wzmacnia kompetencje rządowej administracji oświatowej. Minister edukacji projektuje system oświaty już tylko pozornie zdecentralizowany, istotnie ograniczając kompetencje prowadzących szkoły samorządów, dyrektorów szkół i nauczycieli, ale również wpływ rodziców na działalność placówek oświatowych. Po lekturze projektu nowelizacji ustawy uważny czytelnik dość łatwo zorientuje się, iż ideałem ku któremu zmierza MEN jest w pełni scentralizowany system, w którym absolutnie dominujący wpływ na szkoły ma rząd. W efekcie grozi nam reaktywacja mocno upolitycznionego peerelowskiego modelu oświaty. W ten oto sposób nastąpi całkowite odwrócenie zapoczątkowanych po roku 1989 procesów kreowania modelu autonomicznej, samorządowej szkoły z silną pozycją dyrektora, nauczycieli i rodziców.

Owo wzmocnienie rządowej kontroli nad szkołami z całą pewnością będzie tłumaczone pragnieniem poprawienia jakości ich pracy, co wobec coraz gorszych efektów kształcenia wydaje się być naturalnym i jak najbardziej słusznym zamierzeniem. Tyle tylko, iż katastrofa edukacyjna, z jaką mamy do czynienia to w głównej mierze wynik fatalnej rządowej polityki oświatowej, na którą szczególnie negatywny wpływ miały dwie poprzednie szefowe MEN, skądinąd partyjne koleżanki obecnej minister. Z kolei enklawy dobrej edukacji w Polsce to miejsca, w których owe nierozważne działania były minimalizowane przez lokalne władze samorządowe lub przez bezpośrednio odpowiedzialnych za placówki dyrektorów szkół. Najlepsze publiczne polskie szkoły to placówki, w których nauczyciele i dyrektorzy potrafili zbudować interesujące autorskie programy nauczania, uzyskując dla swoich działań wsparcie lokalnych władz i rodziców. Naturalnie enklawami dobrej edukacji jest również bardzo wiele placówek niepublicznych.

Sądzę, iż kształt części projektu nowelizacji, w której zawarte są treści rozszerzające kompetencje administracji rządowej powstał w odpowiedzi na fatalne wyniki tegorocznych matur, czyli znowu w ekspresowym tempie bez spokojnego przemyślenia przyczyn dramatycznego obniżenia się poziomu kształcenia w naszych szkołach. Po lekturze ministerialnych propozycji można stwierdzić, iż lekarstwem na edukacyjny kryzys ma być poddanie szkół i nauczycieli ścisłej kontroli rządowego nadzoru. Zresztą cały projekt nowelizacji ustawy bardzo mocno osadzony jest w klasycznym dla biurokratów sposobie myślenia, zgodnie z którym wszelkie problemy najlepiej rozwiąże ścisła kontrola realizacji „wytycznych” przełożonych. Nawet przyjmując nierealne w istocie założenie, iż owi przełożeni są ludźmi podejmującymi zawsze dobre decyzje, musimy zauważyć, iż będziemy mieli wówczas do czynienia z systemem kompletnie pozbawiającym podwładnych jakiejkolwiek samodzielności. W polskiej rzeczywistości mamy jednak marnej jakości administrację oświatową, która przez ostatnie kilkanaście lat została znowu w pełni upolityczniona. Stąd też zakładanie, iż poprzez jej działanie nastąpi radykalne uzdrowienie polskiej oświaty stanowi przykład myślenia kompletnie oderwanego od rzeczywistości. Wprawdzie rządowi urzędnicy bardzo często mają kłopot z kontaktem z nią, to jednak w tym przypadku sądzę, iż działania MEN-u są w pełni przemyślane i mają służyć pełnemu podporządkowaniu szkół politykom. W ostatnim okresie nie brakowało bowiem działań polityków rządzącej koalicji kompletnie lekceważących stanowisko obywateli, jak chociażby w kwestii oświatowego referendum, co sprawia, iż propozycja ścisłego rządowego nadzoru nad szkołami mocno współgra z takim sposobem myślenia.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Doktor nauk humanistycznych, absolwent fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Jagiellońskim, dyrektor Studium Pedagogicznego UJ. W latach 1990 - 2002 wojewódzki kurator oświaty w Krakowie, były doradca parlamentarnych komisji edukacyjnych, w latach 1998 - 2001 członek Rady Konsultacyjnej MEN ds. Reformy Edukacji, w latach 1990 - 2002 radny Miasta Krakowa, były wiceprzewodniczący wojewódzkiego krakowskiego Sejmiku Samorządowego. Członek zespołu edukacyjnego Rzecznika Praw Obywatelskich /w latach 2003 - 2010/. Kieruje pracami Komitetu Obywatelskiego "Edukacja dla Rozwoju". Autor projektu "Szkoła obywateli". Zajmuje się badaniami efektywności funkcjonowania systemów oświatowych i szkół, jakości pracy nauczycieli, zasad finansowania edukacji ze szczególnym uwzględnieniem możliwości wprowadzenia do niej mechanizmów rynkowych.

image

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @OPORTUNISTA Bardzo dobrze opisał Pan fundamentalną wadę naszej edukacji, czyli oderwanie od...
  • @JCE Po lekturze Pana komentarza mam nieodparte wrażenie, iż bardzo nieuważnie przeczytał...
  • @TRAMMER - BLOGERSKA TŁUSZCZA Sądzę, iż kwestia "sześciolatków" będzie początkiem końca...

Tematy w dziale