0 obserwujących
49 notek
56k odsłon
  197   0

Jest taki jeden dzień

Jest taki jeden dzień i kilka miejsc w Warszawie w których pewne zachowania nigdy nie powinny mieć miejsca. Nie tylko w ten jeden dzień, ale nigdy. Dla przeciętnego człowieka te kwestie są oczywiste. Niestety pośród naszych ziomków jest grupa która sobie uroiła, iż jest jedynym dysponentem wyższych uczuć i emocji wobec naszego kraju, jak również tradycji i historii. Żerująca na tych wartościach, deprecjonująca je, sprowadzająca do najprymitywniejszych zachowań, grająca na kompleksach i lękach.
Jest też jeszcze jedna, głośna, agresywna, bezrozumnie ulegająca propagandzie tej pierwszej. Której się wydaje, że codzienne życie to „Walka o Byt Narodu i Państwa” a w rzeczywistości dająca upust umiejętnie podsycanym przez „spin doktorów” lękom i kompleksom. Zmanipulowana do tego stopnia, że zdolna do niegodziwości w najmniej odpowiednim do tego miejscu i czasie. Niezdolna przez to pojąć jakie uczucia i emocje towarzyszyły tym, którzy walczyli i ginęli w '44 ale przede wszystkim niezdolna uszanować tych, którym udało się przetrwać i którzy teraz przychodzą na groby przyjaciół, niejednokrotnie tylko symboliczne.
Banda mocna w gębie i kupie, z naciskiem na kupę.
Niemniej czego od nich wymagać? Ktoś ich okłamał, że są kwintesencją patriotyzmu, polskości dając przykład podobnych zachowań na tak zwanych szczytach władzy. Doroczne baranie rykowisko na Powązkach czy pomnikach upamiętniających Powstanie to efekt zachowań decydentów w mediach, ustawicznego przekonywania, iż nasz kraj ginie tylko dlatego, że nie rządzi ten który choruje na władzę. Efekt kwestionowania demokratycznego mandatu do sprawowania rządów przez obecne władze. Kwestionowania ze względów wyłącznie personalnych i osobistych, nie mających niczego wspólnego z obecnymi realiami.
Spór polityczny to coś normalnego, niemniej w naszych warunkach został doprowadzony do kompletnego absurdu. Jeśli słyszę czyjeś pobredzanie, iż prymitywne zachowania w miejscach pamięci są efektem braku innych możliwości protestu to zastanawiam się czy ten ktoś wierzy w to co mówi, czy też cynizm do cna wypalił mu mózg. Jeśli ktoś udowadnia, że takie zachowania to dowód na patriotyzm to zastanawiam się nad jego zdolnościami do trzeźwej oceny sytuacji.
Czym się te zachowania różnią od postępowania złomiarzy kradnących krzyże i figurki?
Doroczne obchody 1 sierpnia to święto tych starszych ludzi, reszta to goście. Ludzi, którzy do '89 roku byli, delikatnie pisząc, na cenzurowanym i którzy musieli najpierw walczyć na barykadach, potem o pamięć o Powstaniu. Teraz im te święto, w sposób chamski, jest odbierane, zawłaszczane przez ludzi, którzy nic z nim nie mieli wspólnego. Teraz są znowu zmuszani do walki o godne uczczenie pamięci swoich przyjaciół i czynów. Walki z tymi, którzy uzurpują sobie wyłączne prawo do decydowania o czyimś patriotyzmie i gdzie jest „Prawdziwa Polska”.
Prawdziwa Polska to nie jest ta bucząca grupka pogrążona w nieskończonym kołowrotku urojonej walki o wszystko ze wszystkimi. To nie jest inna grupka przekraczająca granice śmieszności swoimi protestami przeciwko jakiemuś koncertowi. Prawdziwa Polska teraz bawi się na Przystanku Woodstock, pracuje, uczy do sesji poprawkowej, odpoczywa, to są ci niejednokrotnie blisko stuletni ludzie, którzy o taką Prawdziwą Polskę walczyli i którym ktoś, teraz niszczy ich święto.
Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale