Powstaje pytanie, czy Polska również powinna być zadowolona z takiego obrotu sprawy? Odpowiedź jest chyba jasna dla każdego rozsądnie myślącego. Polska traci siłę, która by mogła zyskać będąc członkiem proponowanej federacji europejskiej. Bowiem nie w separacji, podziałach i odrębności leży siła, lecz w jedności i wielkości. W perzynę obracają się więc możliwości przyklejenia się Polski do kadłuba europejskiego "super-państwa" z okrzykiem - płyniemy. Przykładem strat okazujących się dla Polaków sprawa swoiście pojętego honoru narodowego, niech będzie to, że Europa nie będąc zjednoczonym "super-państwem" ciągle nie posiada wystarczających argumentów za domaganiem się unifikacji amerykańskich wymagań wizowych wobec niej. Innymi słowy, Polacy będą dalej stać w kolejce po wizy amerykańskie na ulicy Pięknej w Warszawie, natomiast wymachiwanie pięściami w stronę konsulatu amerykańskiego, że "my teraz jesteśmy Europejczykami" żyjącymi pod parasolem prawnym starej, demokratycznej Europy, więc należy się nam to samo co Francuzom i Niemcom - należy odłożyć do lamusa.
Oczywiście w Polsce istnieje pokaźna frakcja, zadowolona z decyzji Irlandii. Są to ci, którzy zawsze dążyli do tego, żeby Polska była zaściankiem i w związku z tym krajem słabym i odizolowanym od świata. Są to ci sami, dla których archaiczny przemysł odziedziczony po Sowietach miał po upadku komuny stanowić miażdżącą konkurencję dla Zachodu, a który to przemysł rozkradła im i strasznie się na tym wzbogaciła źle życzącą Polsce światowa i krajowa "żydo-masoneria". W ogólnym rozumieniu porażki europejskiej, z punktu widzenia interesów amerykańskich - cieszę się wraz z tymi ludźmi.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)