...Panie Prezydencie...
- Za lekcje prostoty i normalności. Nigdy nie był Pan człowiekiem sztucznym, wykreowanym przez specjalistów. Zawsze był Pan sobą, czy to w wyglądzie, czy też w słowach i czynach. Nie dał się Pan zmanipulować, „wytresować” i mimo malejącego poparcia i ciągłych fal krytyki...pozostał Pan sobą.
- Za lekcje odwagi. Gruzja, 30 km od stolicy trwają walki. Pan leci do tej właśnie Gruzji w tym trudnym czasie, ryzykując swoje życie i w opinii wielu ekspertów jest Pan ojcem sukcesu- odwrotu wojsk. W Gruzji otrzymuje Pan najwyższe odznaczenie...nie bez celu. Gdy kiedyś rozmawiałem z pewną mieszkanką Gruzji powiedziała mi, że Pan wygrałby tam wybory w cuglach, z poparciem około 90%. Jestem dumny, że był Pan moim prezydentem.
- Za lekcje obrony poglądów. Był Pan prezydentem mającym poglądy mało popularne, szczególnie w ostatnim czasie. Ale były to poglądy bliskie memu sercu. Pan, Panie Prezydencie pokazał mi jak bronić tych poglądów, jak mimo wszechobecnej krytyki stać na straży wartości najwyższych. Jakże trudno jest bronić poglądów mało atrakcyjnych, z którymi nie zgadza się znaczna część społeczeństwa. Jakże trudno jest bronić swoich poglądów mając przeciwko sobie rząd. Pan, Panie Profesorze poradził sobie świetnie.
- Za lekcje miłości. Patrząc na Pana małżeństwo z Panią Marią, widać było prawdziwą miłość i ciepło. Pana nie interesowały skandale, zdjęcia na pierwszych stronach gazet, zmiana żony co kilka lat. Pana miłość była szczera, i jakże prosta, taka ludzka. Oby wszystkie pary mogły darzyć się taką miłością jak Pan i Pańska żona. Nie sposób nie wspomnieć o Pańskiej miłości do matki. Poświęcał Pan każdą wolną chwilę aby być przy mamie, było tak wtedy, gdy była zdrowa, oraz teraz gdy jest w ciężkim stanie w szpitalu. Wielu ludzi, zajmując takie stanowisko, zapłaciłoby duże pieniądze i oddało matkę do domu opieki. Nie Pan. Pan, był przy niej, odwiedzał, nie wstydził się jej. Ta miłość była taka prosta, a zarazem taka wielka i będąca wzorem miłości syna do matki.
- Za lekcje trzymania nerwów na wodzy. Ileż razy, nie wytrzymywałem, gdy Pana obrażano. Przeklinałem wtedy Pana wrogów politycznych, a Pan? Pan spokojnie przyjmował krytykę, nigdy nie podnosił głosu, zawsze używał Pan silnych argumentów nie poddając się emocjom.
- Za lekcje patriotyzmu. Był Pan patriotą, wielkim patriotą. Dziś powtarzają to wszyscy: Pana przyjaciele, znajomi, przeciwnicy, nawet wrogowie polityczni. Zawsze niedoceniany, a to przecież Pana i Pańskiego brata w dużej części zasługa, że dziś żyjemy w wolnej Polsce. Pańskie negocjacje z ZSL i SD, olbrzymi sukces. Pana walka o przywracanie pamięci o Polakach którzy zginęli za ojczyznę i o wydarzeniach, które muszą zostać w pamięci Polaków.
- Za lekcje skromności. Nie tylko Pan był wzorem skromności, ale także cała Pana rodzina. Nigdy nie szukał Pan drogich ubrań, super telefonów komórkowych, nawet samolot, którym Pan latał był stary. Pańska córka, przejęła wzorce, nigdy nie pcha się na pierwsze strony gazet, nie szuka sławy w „Tańcu z gwiazdami” czy innych show. Córki polskich polityków zachowują się zupełnie inaczej. Pan wszczepił w swoją córkę skromność, i to taką prawdziwą skromność.
Panie prezydencie, profesorze: pragnę podziękować Panu za to wszystko z czego byłem dumny za Pana prezydentury. Jak powiedział Bronisław Wildstein: „Lech Kaczyński to najlepszy polski prezydent po 1989 roku.” Zgadzam się w 100% z tymi słowami. Dziękuję za to, że gdyby nie ta katastrofa to wiedziałbym na kogo głosować w kolejnych wyborach prezydenckich. W głowie miałem dziś mnóstwo rzeczy za które chciałbym jeszcze podziękować, jednak ciągle mam mentlik, jedno się przypomina, drugie ucieka. Tak dużo tych rzeczy Panie Prezydencie. DZIĘKUJĘ!
Podziękowania i chwała, wszystkim którzy zginęli w Smoleńsku. Zginęła elita, kwiat polskiej inteligencji. Powstała olbrzymia luka...
...Żal....


Komentarze
Pokaż komentarze (1)