Po przeczytaniu artykułu będziesz wiedział:
- Dlaczego warunki panujące w dzielnicy wpływają na biologiczny wiek organizmu.
- Jaki marker komórkowy bada się przy ocenie procesu starzenia.
- Co o mechanizmie przewlekłego stresu mówią autorzy pracy.
- Jak duże są różnice w długości życia między polskimi województwami i dzielnicami Warszawy.
Okolica zapisuje się w komórkach
Kolejne badania pokazują, że miejsce zamieszkania wpływa nie tylko na jakość codziennego życia. Wpływa też na zdrowie i długość życia. Znaczenie mają tereny zielone, jakość powietrza, dostęp do pracy, wyposażenie szkół i warunki mieszkaniowe. Amerykańscy naukowcy chcieli sprawdzić, w jaki sposób te czynniki przekładają się na biologię organizmu.
Badacze z New York University ustalili, że życie w dzielnicy o gorszych możliwościach zawodowych, trudniejszych warunkach mieszkaniowych i niższym poziomie zamożności wiąże się z częstszą obecnością komórkowych markerów starzenia. Zależność utrzymywała się nawet wtedy, gdy uwzględniano indywidualny status społeczno-ekonomiczny, stan zdrowia i styl życia badanych.
„Na nasze zdrowie wpływają nie tylko indywidualne zachowania, ale także środowisko”, mówi Mariana Rodrigues, autorka publikacji w piśmie „Social Science & Medicine”.
Tajemniczy marker CDKN2A
Badacze skupili się na cząsteczce CDKN2A RNA. Jest ona związana z podziałami komórkowymi, naprawą uszkodzeń DNA, stabilnością genomu i aktywacją stanów zapalnych. Gdy komórki się starzeją, przestają się dzielić, ale pozostają aktywne i wydzielają substancje podsycające procesy zapalne. Z tego biorą się choroby wieku i ogólne osłabienie organizmu.
Naukowcy przeanalizowali dane ponad 1,2 tys. dorosłych uczestników projektu Midlife in the United States (MIDUS). Wykorzystali analizy krwi i szczegółowe informacje o miejscu zamieszkania. Osoby z gorszych dzielnic miały wyraźnie wyższy poziom cząsteczek CDKN2A RNA. Różnica utrzymywała się bez względu na to, jak zamożny był sam badany.
„Nasze wyniki sugerują, że przewlekły stres wywołany ubóstwem ekonomicznym i ograniczoną mobilnością może być głównym czynnikiem napędzającym starzenie się komórek”, mówi prof. Adolfo Cuevas, współautor badania
Polska mapa nierówności zdrowotnych
W Polsce obraz wygląda podobnie. Z danych GUS za 2024 rok wynika, że najkrócej żyją mężczyźni w łódzkiem (73,61 roku), najdłużej w małopolskiem (76,25). Różnica sięga 2,6 roku. U kobiet jest to 2,3 roku, między łódzkiem i śląskiem a podkarpackiem. Money.pl zwraca uwagę, że te różnice utrzymują się od lat i pokrywają z mapą gospodarczą kraju.
Jeszcze mocniej widać to w Warszawie. Raport stołecznego ratusza, który opracował prof. Bogdan Wojtyniak z NIZP-PZH, pokazał blisko dziesięcioletnią różnicę w długości życia między Wilanowem a Pragą Północ. Jak informuje serwis Zdrowie PAP, na Pradze Północ umieralność mężczyzn była o połowę wyższa niż w pozostałych dzielnicach stolicy. O skali zjawiska decyduje splot czynników: niższe wykształcenie, gorsze warunki mieszkaniowe i mniejszy dostęp do dobrych miejsc pracy.
Raport „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania 2025”, przygotowany przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH-PIB, wskazuje, że 70 do 80 proc. czynników wpływających na zdrowie leży poza systemem ochrony zdrowia. Z tego samego raportu wynika, że mężczyźni z wykształceniem wyższym żyją średnio o blisko 12 lat dłużej niż ci z wykształceniem gimnazjalnym i niższym.
Zmiany wymagają decyzji systemowych
Autorzy amerykańskiej pracy podkreślają, że stres związany z dochodami, pracą i mieszkaniem to nie epizod. To warunki, w których ludzie żyją latami. Na profilaktykę trzeba więc patrzeć szerzej. Nie chodzi tylko o dietę, ruch czy używki, ale też o dzielnicę, ulicę i sąsiedztwo. Nierówności terytorialne to problem medyczny, nie tylko społeczny.
„Poprawa warunków panujących w sąsiedztwie, zwłaszcza zasobów społecznych i ekonomicznych, może mieć istotne znaczenie dla wspierania zdrowego starzenia się i ograniczania nierówności zdrowotnych. Jeśli jednak naprawdę chcemy przeciwdziałać nierównościom zdrowotnym i poprawić zdrowie wszystkich ludzi, trzeba zastanowić się nad tym, co należy zmienić na poziomie strukturalnym”, podkreśla Mariana Rodrigues.
Polska szykuje własną odpowiedź. NIZP-PZH pracuje nad kolejną edycją Narodowego Programu Zdrowia na lata 2026 do 2030. Instytut sygnalizuje, że determinanty społeczne mają w nim dostać więcej miejsca niż dotąd. Bez tego różnica między dobrą a gorszą dzielnicą zostanie z nami na długo.
Tomasz Wypych
Fot: seinfuchs / Pixabay





Komentarze
Pokaż komentarze (1)