Wczoraj, wszyscy dowiedzieliśmy się, że Pan A. Wajda, napisał list, w którym „uznał za wysoce niefortunną” decyzję o pochowaniu Prof. Kaczyńskiego na Wawelu.
Pan Wajda nie zauważył chyba jednego drobnego szczegółu. Otóż, to właśnie dzięki (o ile tak można w ogóle mówić) śmierci Pana Prezydenta, film Katyń jest rozchwytywany przez największe stacje telewizyjne, a co za tym idzie, rachunek bankowy Pana Andrzeja znacznie się powiększy. Pan Wajda zatem w moich oczach się ośmieszył i dał obraz jak być wzorowym NIEWDZIĘCZNIKIEM. Ktoś napisał, że to już może demencja starcza. Bardzo możliwe. Tak sobie myślę, że gdyby Pan Wajda leciał tym samolotem, i zginął, zamiast Prezydenta, to filmem Katyń i tak by się nikt nie zainteresował. Ale to takie moje skromne zdanie.
Co do drugiej części mojego dzisiejszego wpisu, jestem wzruszony. Jestem wzruszony i pozytywnie zaskoczony reakcjami Warszawiaków. Tych Warszawiaków, których przedstawia się nam najczęściej w bardzo negatywnym świetle. Długo zastanawiałem się, dlaczego to Warszawa, a nie Kraków jest stolicą Polski. Teraz już wiem. Zachowanie Warszawiaków jest po stokroć bardziej patriotyczne i pełne uznania, niż części mieszkańców Krakowa. Wstydzę się za tą jakby nie było sporą grupę Krakusów, którzy dzień po dniu robią sobie szopkę z pogrzebu Prezydenta Kaczyńskiego. Pierwszy raz za mojego życia serce moje bije bardziej „po Warszawsku” niż „po Krakowsku”, a szczerze mówiąc nigdy nie wierzyłem, że tak będzie. Jestem pewien, że w 2 razy większej Warszawie jest mnóstwo ludzi przeciwnych pochowaniu Prezydenta na Wawelu, a mimo wszystko potrafią się godnie zachować.
Chylę czoła przed stolicą!


Komentarze
Pokaż komentarze