Ile razy jeszcze "nic mu się nie stanie"?
A jak to mnie niektórzy w komentarzach do notki "Sport szuka śmierci" pouczali, że "się nie znam", że "nie rozumiem", że "właściciele stajni wyścigowych w sportach samochodowych świetnie wiedzą, kogo sadzają za kierownicą", itd. itp...
No i co, szanowni, co teraz macie do powiedzenia?
Znowu - "to tylko przypadek, zdarza się"?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)