Nie, tu nie o pedofili przede wszystkim chodzi.
To bardzo starannie przemyślana akcja, mająca na celu jak najwcześniejsze uwrażliwienie najmłodszych dzieci na ten rodzaj skojarzeń i bodźców, które pozwoli na jak najszybsze przejęcie nad nimi kontroli emocjonalnej przez marketing i propagandę.
Kontroli bazującej na sferze, nad którą młody człowiek nawet przy wsparciu w rodzinie, kulturze i obyczaju i tak często z ogromnym trudem panuje. A wyzwalającej emocje, prowadzące od czynienia kompromitujących głupot aż do zbrodni.
Do tej pory jedyną przeszkodą jest wciąż rodzina, stąd na przykład tak uporczywa kampania na rzecz jej "toksyczności". Po wprowadzeniu w życie przez gorliwych polskich sługusów wynalazków "niemieckich ekspertów" i niezawodnego WHO (World Horror Organization), ojciec będzie musiał przyglądać się bezsilnie, gdy podczas lekcji lub zajęć, jakiś "ekspert" robi z jego 6-letnim dzieckiem rzeczy, za które poza terenem szkoły mógłby go - przy wielce prawdopodobnej, olbrzymiej tolerancji ze strony sądu, nie mówiąc już o opinii publicznej - zatłuc, albo zaprowadzić zboka na policję z gwarancją, że ten dość długo posiedzi. O ile pozwolą mu na to współwięźniowie.
Mam nadzieję, że tej, monstrualnej wpadki europoidalnych, kompletnie bezmyślnych i w tej swojej głupocie niezwykle niebezpiecznych zboczeńców, którzy nami obecnie rządzą, nikt nie przegapi.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)