karmaniola karmaniola
38
BLOG

O lustracji ani słowa

karmaniola karmaniola Polityka Obserwuj notkę 1
 

Postanowiłam swego czasu, że nie będę brała udziału w żadnej dyskusji dotyczącej lustracji. Z moich ust nie padnie ani jedno słowo, które w jakikolwiek sposób mogłoby jej dotyczyć. Choćby mnie na męki mieli prowadzić, choćbym jak Kmicic miała mieć boczki przypalane, nie pisnę ani jednego słowa.

Jeżeli jednak poczyniłam takie wyznanie publicznie, na forum salonu24, przyzwoitość nakazuje, abym się z tegoż wyznania wytłumaczyła, co też postaram się niniejszym uczynić.

Otóż, jak zapewne się orientujecie, lustracja, na metaforycznej scenie teatru polskiej polityki po 1989 roku, miała dwa główne wejścia. Pierwsze, to z roku 1992 i drugie – obecne. I jakkolwiek w jednym i w drugim przypadku kwestia dotyczyła tego samego, czyli uporania się z komunistycznym donosicielstwem, to skutki i cel takiego rozliczenia, po tych – bagatela – czternastu latach będą już zgoła różne. Jeżeli bowiem przyjąć hipotetycznie, że w 1992 roku nie doszłoby do przewrotu rządu Olszewskiego, jeżeli lustracja w bólach i trudach zostałaby wykonana, nie bylibyśmy prawdopodobnie krajem, którym rzez dziesięć lat rządziła tzw. postkomunistyczna lewica, która – jak to powiedział jeden z jej przedstawicieli – Polskę miała w dupie.

Czy weszlibyśmy wtedy do NATO, do Unii Europejskiej? Co do tego chyba nie można mieć wątpliwości, a jedynie na karb historii i jej szczególnego poczucia humoru można zrzucić fakt, że nie kto inny, a sam Leszek Miller, wprowadzał Polskę do europejskiej wspólnoty.

Podsumowując: lustracja przeprowadzona w 1992 roku niosłaby ze sobą konkretne skutki, jeśli idzie o aktywność polityczną i wpływ niektórych polityków na kształt gospodarczo – ideologiczny naszego kraju.

Stało się jednak inaczej. W ciągu osiemnastu lat, w czasie których Polska miała szansę stać się praworządnym krajem, w którym na zamożności i pozycję konkretnego człowieka wpływa jego operatywność, praca i przedsiębiorczość, a nie paramafijne powiązania, krajem naszym rządzili postkomuniści. To co zrobili, to zrobili – tego się już nie da odwrócić. Jaki więc sens ma dzisiejsza lustracja i czy komukolwiek, w jakikolwiek praktyczny sposób ona pomoże? Jaki sens ma rozliczanie się z przeszłością, bo jeśli chodzi tylko o moralność, to jak na politykę, to chyba trońkę za mało?

Otóż chciałam powiedzieć, że rozliczanie z przeszłością ma sens. Ma sens choćby z tego względu, że przywróci wiarę w to, że politycy nie tylko kłamią, po to żeby zdobyć władzę, ale w miarę możliwości traktują swoje obietnice wobec wyborców poważnie i z odpowiedzialnością. Jeśli bowiem, w trakcie wyborów parlamentarnych ktoś uwierzył w pisowskie zapewnienia o trzech milionach mieszkań, to nie tyle został przez PiS oszukany, ile ma poważny problem z racjonalnym osądem tego, co się w polityce dzieje i jak wypowiedzi polityków interpretować.

Większość bowiem ludzi, którzy głosowali na PiS, zrobiła to z tego względu, że partia ta obiecywała rozliczenie z przeszłością. Ukaranie tych, którzy szkodzili i nagrodzenie tych, którzy czynili dobro. I tę właśnie wyborczą obietnicę rządząca partia stara się przeprowadzić. I choć popełnia przy tym mnóstwo błędów, to chwała jej za to, że stara się działać konstruktywnie, o co chyba nikt rozsądny nie może posądzić takiego np. Olejniczaka, który najpierw porozpieprza wszystkie babki w piaskownicy, a jak dzieci zapytają się go, co mogą zrobić żeby więcej babek nie ropieprzał, tylko bawił się razem ze wszystkimi, to Olejnizcak odpowie, że nic nie mogą zrobić, bo jego nie interesuje wspólna zabawa – jego interesuje rozpieprzanie.

 

No, chyba się zapędziłam, a przecież miało nie być nic o lustracji. Milknę więc już. O lustracji... sza...

karmaniola
O mnie karmaniola

;

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka