To jest kpina! Kpina z przyzwoitości, kpina z moralności, kpina z tzw. wspólnej Europy... A Polska to taki kraik, którego można prać po pysku i dymać ile się tylko da: chcecie pamiętać o tych, którzy ginęli za wasz kraj? Jak chcecie to nam za te wasze pamiątki zapłaćcie!
Pamiętam, a było to w czasie wielkiej europejskiej dyskusji o tym, czy kraje naszego kontynentu powinny brać udział w wojnie w Iraku?, że wówczas jeden z czołowych niemieckich polityków powiedział słowa, które brzmiały mniej więcej tak: „my swojego wojska do Iraku nie wyślemy z prostej przyczyny, a mianowicie takiej, że nie wyobrażamy sobie, aby jakaś gazeta podała w nagłówku informację o tym, że – dajmy na to – IX niemiecka brygada pancerna wkroczyła do Bagdadu”.
Ale już informacja o tym, że niemiecki dom aukcyjny sprzedaje listy warszawskich powstańców, jest jak najbardziej normalna. Mało tego, ów dom aukcyjny nie poda danych właściciela tych listów.
Przypomina mi się w tym momencie pewna historia. Otóż w czasie jednej z rocznic powstania, a było to jeszcze za czasów miłościwie nam panującego „magistra – kłamczuszka”, na jednym z warszawskich budynków chciano powiesić flagę ze znakiem Polski Walczącej. I wyobraźcie sobie, że jeden z zarządców tego budynku, czy jakiś jego pijarowiec, nie pozwolił na to, argumentując swoją decyzję tymi słowy: "żadnych folderów ani bannerów na budynku wieszać nie wolno, chyba, że wcześniej zostanie wykupiona powierzchnia reklamowa”. Wyobrażacie sobie – ów gość potraktował znak Polski Walczącej jak reklamę proszku do prania!!! A najśmieszniejsze jest to, że na gruncie prawnym ten gość miał rację.
Podobnie jest w przypadku powstańćzych listów. Bo trzeba przyznać, że dom aukcyjny ma pełne prawo do tego, żeby listy sprzedać, pełne prawo do tego, żeby nie podać danych tego, który je sprzedaje, itd., itp. Ma prawo! Ale gdzie tym wszystkim znaleźć choćby malutki okruszek przyzwoitości. Że nie wspomnę już o tych wszystkich pustych hasłach mówiących o wspólnocie europejskiej.
I na koniec: bardzo proszę nie posądzać mnie o germanofobię, bo germanofobką nie jestem. Mało tego: uważam, że bez narodu niemieckiego Europa byłaby o wiele uboższa i bardziej barbarzyńska. Więcej powiem: Niemcy to naród, który ma wiele powodów do dumy i który dał światu bardzo wielu prawych i szlachetnych obywateli. Niemcy to naród, od którego my – Polacy, możemy i powinniśmy się wielu rzeczy nauczyć.
Tak więc jeszcze raz powiem: nie jestem germanofobką. Ja bym tylko chciała odrobiny przyzwoitości. Chyba że... zapomniemy o przeszłości. „Wybierzmy przyszłość” – jak głosił pewien „magister” i olejmy Norwidowe „Naród, który traci pamięć, ginie”.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)