0 obserwujących
318 notek
541k odsłon
  3510   0

Jarosław Kaczyński mianował się Trybunałem Konstytucyjnym

Z punktu widzenia polskiej konstytucji ten wynik jest nieważny” – powiedział o wczorajszym głosowaniu nad paktem fiskalnym Jarosław Kaczyński i ogłosił, że „Gdy dojdziemy do władzy, ratyfikację wejścia do paktu uznamy za decyzję niepodjętą, bo została ona podjęta niezgodnie z konstytucją”.

Być może tryb głosowania w tej sprawie jest niezgodny z konstytucją. Wprawdzie zdecydowana większość konstytucjonalistów uważa inaczej, ale nie można wykluczyć, że ta większość się myli. Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało zaskarżenie tego trybu głosowania do Trybunału Konstytucyjnego i jeżeli wygra – prezes Kaczyński będzie mógł triumfować.

Prezes woli jednak triumfować już teraz, bo sam wie najlepiej. Gdy Trybunał Konstytucyjny orzeknie po jego myśli – Jarosław Kaczyński powie, że sprawiedliwość zatriumfowała. Gdy – co pewnie się stanie – TK orzeknie, że nie doszło do naruszenia konstytucji – Jarosław Kaczyński powie, że TK kierował się względami politycznymi, a dziennikarze Niepokorni & Wyklęci zaczną gmyzać w życiorysach sędziów, żeby wykazać, iż Trybunał Konstytucyjny jest częścią Układu.

Dla porządku trzeba jednak przypomnieć parę podstawowych faktów. Z punktu widzenia polskiej konstytucji wynik wczorajszego głosowania jest ważny. Jarosław Kaczyński, jako prawnik z wykształcenia – nawet jeżeli to wykształcenie zdobył w PRL – powinien to wiedzieć, bo to elementarz prawny.

Tym bardziej nie można będzie uznać decyzji Sejmu „za niepodjętą”, gdyby stało się takie nieszczęście, że PiS wróci do władzy. Są co prawda precedensy, gdy nowa władza uznawała za nieważne decyzje podjęte przez poprzednie rządy, ale przypuszczam, że ani Jarosław Kaczyński, ani nikt z sympatyków PiS nie chciałby się przyznawać do duchowej i politycznej więzi z bolszewikami, bo to oni najbardziej zasłynęli z takiej postawy.

W krajach demokratycznych gdy nowy rząd chce cofnąć jakąś decyzję podjętą przez rządy poprzednie, kieruje do parlamentu projekt ustawy, która zmienia tę decyzję. Ale nawet wtedy nikt nie mówi, że tamta wcześniejsza decyzja jest uważana za „decyzję niepodjętą”. Co najwyżej może ogłosić, że uważa za niebyłe skutki tamtej decyzji. Pod warunkiem, że taka deklaracja nie spowoduje jeszcze większego zamieszania.

Na poziomie rozważań teoretycznych brzmi to zawile, więc posłużę się przykładem. W 1990 roku niektórzy – nieraz ogólnie szanowani – politycy i dziennikarze proponowali, żeby hurtem uznać za nieważne wszystkie akty prawne wydane przez władze PRL. Gdyby ten pomysł przeszedł, nieważne stałyby się na przykład wszystkie małżeństwa zawarte w tamtych czasach. Wszystkie transakcje handlowe. I tak dalej.

Być może w szufladzie biurka Jarosława Kaczyńskiego leży już gotowy projekt dekretu unieważniającego wszystkie akty prawne III RP. Na razie jednak jest inaczej. I niech tak zostanie.

Jerzy Skoczylas

Lubię to! Skomentuj92 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale