Nie tylko Kazachstan
Blog jest pokłosiem moich zainteresowań związanych z Kazachstanem i Azją Środkową oraz zagadnieniami migracyjnymi, ze szczególnym uwzględnieniem repatriacji.
4 obserwujących
20 notek
9741 odsłon
1138 odsłon

Bezimienne miasto - tożsamość mieszkańców stolicy Kazachstanu w kontekście zmiany nazwy

Wykop Skomentuj7

Niemal miesiąc temu minęła niepostrzeżenie pierwsza rocznica nadania nowej nazwy stolicy Kazachstanu. Astana stała sie Nur-Sułtanem. Przy tej okazji publikuję tekst, który napisałem przed rokiem, a w którym poruszyłem socjologiczne - tożsamościowe aspekty tego wydarzenia. Sprawa jest interesująca i z pewnościa niebawem wrócę do niej, by poszperać wśród informacji, które pomogą, choćby po części, odpowiedzieć na pytania postawione w poniższym tekście:

Stojąc na schodach przed głównym wejściem do największego w Azji Centralnej centrum handlowego Khan Shatyr możemy podziwiać rozciągający się na kilka kilometrów w głąb horyzontu reprezentacyjny deptak stolicy Kazachstanu. Jego przestrzeń otwiera monumentalny budynek-brama (siedziba koncernu naftowego KazTrans Oil) wiodący wprost do najsłynniejszego symbolu miasta, Wieży Bajterek i dalej, do Pałacu Prezydenckiego oraz zespołu industrialnych budowli będących świadectwem potęgi narodu i jego władcy. Na placu przed gmachem KazTrans Oil ustawiono kilkumetrowej wysokości litery składające się w napis „I love Astana”, przy czym słowo love zastąpione jest – jak to zwykle w tego typu obiektach bywa – wszechświatowym symbolem miłości, ogromnym czerwonym sercem. Pod tym napisem ustawiają się pojedynczy mieszkańcy miasta, pary, wycieczki szkolne i przyjezdni z odległej prowincji lub ze świata. Wszyscy chcą mieć zdjęcie z Astany i z Astaną w tle, a w dzisiejszym zglobalizowanym świecie trudno o symbol lepiej potwierdzający obecność w danym miejscu lub przywiązanie do jakiegoś miasta, zachwyt nad nim, niż zdjęcie z napisem „I love…”. W stolicy Kazachstanu to miłosne wyznanie dzieli zresztą przestrzeń po sąsiedzku z Parkiem Zakochanych.

I love Astana/D. Olejniczak
I love Astana/D. Olejniczak

Zmiany, zmiany, zmiany…

Kiedy Nursułtan Nazarbajew, od trzech dekad dzierżący niepodzielnie stery Kazachstanu, ogłosił swoją decyzję o ustąpieniu z funkcji prezydenta kraju, rozpoczęły się spekulacje na temat tego, kto obejmie schedę i stanowisko po ustępującym władcy. Domysły ucięła decyzja Nazarbajewa, który wyznaczył tymczasowo (do czasu kolejnych wyborów prezydenckich) na swoje miejsce dotychczasowego przewodniczącego Senatu, Kasyma-Żomarta Tokajewa. Nowo namaszczony prezydent postanowił odwdzięczyć się wielkiemu poprzednikowi (dożywotnio już noszącemu tytuł Pierwszego Prezydenta) i uhonorować świetność jego rządów oraz znamienitość jego osoby w najlepszy możliwy sposób. Wydał dekret zmieniający nazwę stolicy państwa z Astana – co znaczy ni mniej, ni więcej, Stolica – na dumnie brzmiące miano Nur-Sułtan (co znaczy po kazachsku Władca Światła). To była pierwsza decyzja Tokajewa na stanowisku prezydenta. I kto wie, czy nie najważniejsza w całej prezydenckiej karierze.

Analitycy badający polityczną i społeczną codzienność państw postsowieckich od momentu abdykacji Nazarbajewa nie ustają w tworzeniu scenariuszy przyszłego rozwoju sytuacji w Kazachstanie ze szczególnym uwzględnieniem roli rodziny byłego (ale nie zapominajmy, bo to ważne - Pierwszego Prezydenta), choćby jego córki Darigi Nazarbajewej. Dariga zastąpiła Tokajewa na dotychczaso pełnionej przez niego funkcji w parlamencie, a mówi się, że w niedalekiej przyszłości może zastąpić go także w roli prezydenta (bo wszystko musi zostać w rodzinie). Czy te, poparte niewątpliwie rzetelną wiedzą o regionie i sprawach wewnętrznych Kazachstanu, domysły się potwierdzą, czas pokaże.

O ile analiz i prognoz politologicznych przy okazji „kazachskiego szoku” nie zabrakło, o tyle brakuje refleksji nad mało chyba znaczącym z punktu widzenia wielkiej polityki aspektem całej sprawy. Bodaj żaden badacz społeczny, żadna badaczka, socjolożka, czy antropolog nie podjęli oficjalnie tematu zmiany tożsamościowej, jaka być może zajdzie w mieszkańcach stolicy Kazachstanu – do niedawna jeszcze Astany, dziś już Nur-Sułtana (Nur-Sułtanu?).

A może żadna zmiana nie nastąpi? Jaka jest dziś tożsamość mieszkańców stolicy Kazachstanu? Jaka jest tożsamość tego miasta? Jak mówić o tożsamości w mieście, które zmiany nazwy ma zwyczajowo wpisane w historię, a co za tym idzie, które jakby własnego imienia nie miało? Czy możemy mówić o jednolitej, spójnej tożsamości w mieście, którego funkcje zmieniły się na przestrzeni niespełna trzydziestu lat tak diametralnie? Jaka jest tożsamość miasta, którego tkanka urbanistyczna jest tak niespójna i różnorodna? Jaka jest wreszcie tożsamość miasta będącego od dwudziestu lat wielkim placem budowy? Niejedno opracowanie na ten temat powstało, ale teraz potrzebne będą nowe, aktualne dociekania.

Fakt, że na razie nie czytamy o podjęciu tematu przemian tożsamościowych w ujęciu badawczym nie znaczy, że badacze społeczni o nich nie myślą. Natrafiłem na ciekawy tekst dotykający w pewnym stopniu problemu – wywiad z socjolożką miasta (specjalistką od Astany), Alimą Bisenową. Jej ciekawym spostrzeżeniem jest przekonanie, że nazwa Nursułtan będzie nazwą „papierową”, urzędową, a ludzie i tak będą we wzajemnych relacjach nazywać swoje miasto Astaną. To też może być pewien trop w badaniach tożsamości mieszkańców miasta w obliczu zmiany.

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka