Nie tylko Kazachstan
Blog jest pokłosiem moich zainteresowań związanych z Kazachstanem i Azją Środkową oraz zagadnieniami migracyjnymi, ze szczególnym uwzględnieniem repatriacji.
4 obserwujących
62 notki
46k odsłon
  287   0

Tajna edukacja religijna w Uzbekistanie

15 młodych ludzi pobierało nielegalnie lekcje religii w mieście Guliston na wschodzie Uzbekistanu. Na początku maja tego roku dwie kobiety (matka i córka) prowadzące te zajęcia zostały zatrzymane. To tylko jedna z setek „podziemnych” szkół religijnych działających w tym kraju. Co jakiś czas likwidowane są kolejne, a w ich miejsce pojawiają się nowe. Mimo stosowania sankcji zjawisko nie zostało opanowane.

W Uzbekistanie obowiązuje ścisły rozdział religii od państwa, a oficjalnych islamskich szkół religijnych jest zaledwie 14. Dostanie się do jednej z takich legalnych szkół graniczy z cudem (nomen omen). W ubiegłym roku na 24 miejsca w medresie Kukeldasz w Taszkencie było 800 chętnych. Zapotrzebowanie na nauczanie religii jest, jak z tego wynika, ogromne. I dlatego np. w roku 2017 ujawniono 33 „podziemne” szkoły, a rok później było już takich szkół 116. 

Zgodnie z art. 7 Prawa Republiki Uzbekistanu o Wolności Sumienia i Organizacji Religijnych: „System edukacji w Republice Uzbekistanu jest oddzielony od religii. Włączanie dyscyplin religijnych do programów nauczania w systemie oświaty jest niedopuszczalne. Obywatelom Republiki Uzbekistanu zapewnia się prawo do świeckiej edukacji, niezależnie od ich stosunku do religii”.

Artykuł 9 tej samej ustawy mówi z kolei, że: „Centralne organy organizacji wyznaniowych mają prawo do tworzenia religijnych placówek oświatowych w celu kształcenia duchownych i potrzebnego im personelu duchownego. Religijne placówki oświatowe uzyskują prawo do działalności po zarejestrowaniu ich przez Ministerstwo Sprawiedliwości Republiki Uzbekistanu i uzyskaniu odpowiedniej licencji”.

Kontrola państwa nad kwestiami dotyczącymi nauki religii i eksponowania własnych przekonań jest tak daleko posunięta, że regulowana jest nawet kwestia stroju uczniowskiego, w którym nie może być żadnych elementów religijnych (hidżab, kipa, kaszaja, krzyż i in.).

W ubiegłym roku oficjalne media państwowe informowały o likwidacji trzech nielegalnych szkół religii w Taszkiencie. Nauka prowadzona była przez osoby nie posiadające uprawnień państwowych, a rodzice płacili za tę nielegalną edukację. Dzieci miały być w tych szkołach bite i głodzone (pokazywano nagrania, na których widać było ślady pobicia na ciałach uczniów). Takie placówki nielegalnej edukacji religijnej określane są przez organy ścigania i wymiar sprawiedliwości mianem sekt.

Tymczasem – wedle różnych źródeł - w ponad 33-milionowym Uzbekistanie od 70 do ponad 90 proc. społeczeństwa stanowią wyznawcy islamu (głównie sunnici). Wśród mniejszości religijnych są chrześcijanie (prawosławni, katolicy, reformowani), Żydzi, buddyści, świadkowie Jehowy, a nawet wyznawcy Hare Krishna.

Biorąc pod uwagę wszystkie te informacje można dojść do wniosku, że winę za funkcjonowanie sieci nielegalnych szkół ponosi w znacznej mierze państwo i jego zbyt restrykcyjna, nieudolna polityka w tej sferze. Z jednej strony islam jest głęboko i powszechnie zakorzeniony w społeczeństwie, z drugiej podlega ścisłej i często irracjonalnej kontroli, a edukacja religijna jest nieudolnie reglamentowana. Obawa przed narastaniem nastrojów ekstremistycznych o podłożu religijnym zderza się z naturalną potrzebą swobodnego praktykowania wiary. W grę może też wchodzić zwykła obawa satrapii o utratę rządu dusz w społeczeństwie. 

Kij ma jednak dwa końce. W Uzbekistanie od lat 90. działa ekstremistyczna organizacja Islamski Ruch Uzbekistanu, którego celem od początkowo było ustanowienie w kraju państwa islamskiego, a z czasem opanowanie całej Azji Środkowej. IRU ogłosił kilka lat temu, że jest częścią tzw. państwa islamskiego. Od 2016 roku nowa frakcja w IRU, potępia Państwo Islamskie i współpracuje z Al-Kaidą. IRU znajduje się na liście organizacji terrorystycznych Departamentu Stanu USA.

Trzeba dodać, że mimo oficjalnych deklaracji, Uzbekistan nie jest krajem wolności religijnej. Ofiarami takiego podejścia władz państwowych do kwestii religijnych są często wcale nie muzułmanie, a przedstawiciele mniejszości religijnych – katolicy, reformowani, świadkowie Jechowy, którzy trafiają do więzienia za praktykowanie religii i prowadzenie działalności misyjnej, mają trudności w rejestracji swoich związków wyznaniowych, nie mogą oficjalnie praktykować. W ostatnich miesiącach sytuacja uległa poprawie, czy jednak jest to stała tendencja, czy czasowa odwilż, pokażą kolejne lata.


Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka