Zapowiadał się taki piekny poranek. Pierwszy dzień urlopu, w niedzielę wyjazd w Bory Tucholskie, ja zaś spałem dłużej niż zwykle – zamiast przed szóstą wstałem grubo po jedenastej. Jakby znając swoje szczęście (a miałem odpocząć nie tylko od pracy ale też od polityki) włączyłem tvn24 i trafiłem na konferencję prasową ministra Barszcza wspieranego przez premiera Kaczyńskiego.
Konferencja jakich wiele można rzec. Jednak było tu coś wyjątkowego. Otóż minister Barszcz zaproponował szereg znakomitych rozwiązań w dziedzinie budownictwa. Mówię to zupełnie bez ironii, bo rozwiązania takie powinny być przyjęte już dobre dziesięć lat temu a już na pewno gdy PiS objął rządy i chciał realizować swój program. Z niewiadomych przyczyn jednak ministerstwo budownictwa zostało oddane koalicjantom a jak wiadomo minister z Samoobrony dobrych pomysłów mieć nie będzie. Program PiS w dziedzinie budownictwa został więc na prawie dwa lata zamrożony.
Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że mają być ponoć wybory. Tak więc i konferencja prasowa była przeprowadzona w konwencji kampanii wyborczej. Zamiast ataków na opozycję czy nieznane siły, mieliśmy mowę o pozytywnych rozwiązaniach. Na koniec dowiedzieliśmy się, że projekt ustawy trafi do Sejmu. I to wywołało moje zdziwienie ale i pokazało pewien plan PiS.
Jak trafnie zauważył pan Leski w swoim pytaniu, pierwszym nota bene skierowanym do premiera, Sejm nie zdąży przyjąć tej ustawy. Premier tajemniczo odparł, że przecież Sejm nie zostanie rozwiązany (co jest słuszną uwagą) tylko skrócona zostanie jego kadencja, i jeśli będzie wola opozycji to pozytywne, niekontrowersyjne zmiany mają szansę na akceptację. Jest to sprytny zabieg – zmiany w tej dziedzinie są wybitnie niekontrowersyjne i jeśli projekt ustawy będzie dobrze przygotowany to opozycja będzie miała ciężki orzech do zgryzienia.
I tutaj dochodzimy do tego o czym pisałem wczoraj. Otóż kampania wyborcza PiS ruszyła już na dobre, zaś LiD i PO milczą. Jakby same nie wierzyły w rozwiązanie Sejmu bądź, co ciekawe, nie brały go pod uwagę. Na dobrą sprawę gdyby PO i LiD chciały tego skrócenia kadencji, powinny już od przynajmniej tygodnia zarzucać nas spotami reklamowymi. A tymczasem milczą. Co może być powodem? Nie wiem. Czekam na wpis pana Leskiego który może nam coś wyjaśni, liczę też, że do niedzieli (wtedy zamierzam pływać łódką i łowić ryby) będzie już coś wiadomo.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)