Kisiel Kisiel
121
BLOG

Powiedziało się "a", to trzeba było powiedzieć "b"

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 6

"Wałęsa zapytany, czy na jego ewentualne pojednanie z Lechem Kaczyńskim będzie trzeba czekać tyle lat, co na pojednanie z Aleksandrem Kwaśniewskim (10 lat - red.), odparł, że to nie było pojednanie. - Zostałem uproszony przez Kościół, żeby postąpić jak chrześcijanin. Zostałem uproszony na takie argumenty, których nie dało się odrzucić - powiedział niespodziewanie były prezydent. Jeśli tak było naprawdę, to dlaczego później prezydent spotykał się z Kwaśniewskim, zapraszając go między innymi na swoje urodziny? - Powiedziało się "a", to trzeba było powiedzieć "b" – odparł.
 

Ciekawe, ile razy Wałęsa postąpił według reguły, że jak się coś zacznie, to trzeba dalej w to brnąć?

I jeszcze druga wypowiedź odsłaniająca mentalność Wałęsy, który nieustannie projektuje na innych swe własne słabości:

"Co do pojednania z obecnym prezydentem, to Wałęsa "wyciąga rękę", ale żąda przeprosin. - Powinien mnie przeprosić za pomówienia. Żądam minimum przeprosin, albo rozprawy sądowej. Ja jestem gotów, rękę wyciągam, ale musimy to jakoś rozliczyć - mówił. - Lech Kaczyński był bardzo minimalną postacią w "Solidarności" 30 lat temu. Nie miał cech przywódczych. Siedział jak mysz pod miotłą. Potem się dopiero trochę zorganizował, poszedł w populizm i zaczął na tym "jechać" - ocenił działalność obecnego prezydenta w "Solidarności"."

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka