Kolejni po Migalskim politycy deklarują finansowe wsparcie cierpiącego na wygnaniu w słonecznej Italii Jana Marii Rokity.
Zadałem sobie w związku z tym pytanie, czy od zebranej kwoty Rokita będzie musiał uiścić podatek, czy też minister finansów puści ten przychód Rokicie w niepamięć? Bo, że darczyńców nie spotka los posłanki Sobeckiej, jestem pewien. W każdym razie nie Grabarczyka, Pawła Olszewskiego, czy Leszka Millera. Choć, jeśli chodzi o Kaczyńskiego, Błaszczaka, albo Mularczyka, głowy nie dam.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)