Bo cóż z gminy, która olbrzymim wysiłkiem utrzymała sieć szkół w której jest dobry poziom nawet w porównaniu do miast, cóż przedszkoli nowych czy wyremontowanych, rozbudowanych, cóż infrastruktury, cóż z tego wszystkiego wielkim kosztem, zadłużeniem osiągniętego, kiedy z gminy wyjechała większość 18-40 latków za pracą, za lepszym życiem do miast, zagranicę? To koniec. Migracja, emigracja jest wstanie wykończyć gminę małą i to jest największy ich problem. Gmin które mają kilka tysięcy mieszkańców jest setki… wszystkie są śmiertelnie zagrożone. To są wsie, które istniały nieraz 800 lat, na ich terenie było osadnictwo przez tysiące lat non stop. III RP przynosi im śmierć poprzez wyludnienie. Owszem potrwa to z 10-20 lat, ale już za 10 lat będzie uciekał kto żyw, bo nikt nie chce żyć w wymierającej, starzejącej się społeczności, gdzie NIC SIĘ NIE OPŁACI, żaden biznes poza opieką starszych. Gasnąca gmina to też taka gdzie zanika poczucie wspólnoty, gdzie nie działają organizacje z setkami członków aktywnych, gdzie demokracja lokalna jest fikcją, a media niezależne są baaaardzo ZALEŻNE.
Dzielimy się teraz m.in. na zwolenników reformowania III RP w kapitalizm z ludzką twarzą (jak kiedyś PRL) i budowania nowego państwa nazywanego IV RP na zdrowym fundamencie, korzeniu. Jestem za IV RP. To jednak wymaga niezwykle śmiałych zmian ustrojowych. Daleko do tego, może baaaardzo daleko. Trwa zacięta walka między PO-LID-PSL, a PIS. Oczywiście kiedy biją w bębny to nikt krajem nie rządzi. Duże wojny przenoszą się do samorządów, aż do sołectw, parafii, małych skupisk np. wokół szkoły. Kiedy jest jakaś inicjatywa, to trwa ocena – a z kim on trzyma, a czy jest aby za PO? Bo z pisiarzem, kaczonazistą nikt nie gada z wykształciuchów po zaocznym licencjacie. To demontaż państwa. Kryzys państwa. Szkoda że teraz, bo te 10 lat między 2002-2012 jest bardzo ważnych z wielu względów w samorządach. Są wreszcie granty, pieniądze do wykorzystywania. Dotarł wreszcie nawet na wsie Internet, acz neostrada jest bardzo droga, kiedy skończy się promocja w stosunku do osiągów, które zmieniają się szybko. TPSA nie podwyższa prędkości w cenie… sam mam wolną sieć i nie mam ochoty przepłacać za ludzkie 6 mb/s jakie niby mogę mieć. Tak naprawdę te wartości maksymalne są wzięte z sufitu, podzielmy je przez 100.
Chciałbym rozwoju Polski, to temat tak wielki, że kiedy troszkę poczytałem, to zrozumiałem że 100 ludzi tego nie ogarnie mimo że podzielą się obszarami. Nad rozwojem Polski musi pracować kilkaset tysięcy ludzi, zrozumcie to! Inaczej nic z tego nie będzie. Żeby ktoś sobie mógł wygodnie mieszkać, inwestować, pracować, zatrudniać, to armia ludzi musi to przygotować 100 tys razy mądrzejsza od pracownika składającego coś przy taśmie w fabryce czy rolnika wyspecjalizowanego w kukurydzy, czy nawet kobity w UG zajmującej się dowodami. Nie mamy takiej armii rozwoju Polski, bo tracimy te zasoby ludzkie wszelkimi sposobami. Setki tysięcy wartościowych Polaków jest zagranicą, setki tysięcy ludzi w kraju nie wykorzystuje swoich możliwości, setki tysięcy nie rozwija talentów, nie wiemy co potrafimy na ogół. Nie wierzymy w siebie. PRL i III RP tych młodszych zgasiła.
2500 gmin i w tych mniejszych naprawdę niewiele się dzieje. W większych miastach i owszem, dzieje się sporo, ale w waszych osiedlach też??? Trzeba wreszcie coś zrobić, pierdyknąć w DZWON i krzyknąć OBUDŹTA SIĘ!!! 2500 polskich gmin woła o rozwój, woła o aktywność swoich mieszkańców. Oczywiście trzeba też myśleć szerzej o powiecie, o drodze do sąsiadów, która u nich nie może się kończyć polem miniowym. Zatem regiony, powiaty, województwa, podregiony (subregiony) i te fikcyjne NUTS 1 łączące województwa, których jest za dużo po prostu, jeżeli ma działać to dobrze w podziale unijnym. Kto wie co im strzeli do głowy po 2012. Może klasyfikacja NUTS stanie się bardzo ważna i będziemy sobie wtedy pluć w brody. Dlaczego wołam społeczności 2500 gmin o aktywność? Bo samorządy śpią, zwłaszcza gmin wiejskich i miejsko-wiejskich tych mniejszych. Kiedy nie ma się 100 tys luda w mieście, gdzie zawsze znajdzie się masa społeczników, zawodowców od rozwoju, kultury, sportu, biznesu itd. itp, to ten tysiąc czy pięć tysięcy ludzi trzeba niemalże w całości zaangażować do misji rozwoju, współżycia aktywnego we wspólnocie lokalnej. Nie zamykajmy się w domach, mieszkaniach.
Co trzeba zrobić?
Wymyśliłem cały system ngo i mediów lokalnych żeby INICJOWAĆ NOWY POCZĄTEK.
Wykorzystajmy ujęcie polityczne tematu, bo takie są realia. Zatem proponuję ogólnopolskie sieci organizacji które nazywam klubami. Załóżmy:
TOWARZYSTWO KLUBY IV RP (wyborcy Kaczyńskich, PiS, przeciwnicy PO-LID-PSL)
TOWARZYSTWO KLUBY III RP (reszta która odrzuca IV RP i kluby IV RP)
To na początek, ale realia są takie, jakie są, ten podział jest odzwierciedleniem rzeczywistości.
Trzecią organizacją byłoby jednoczące wszystkich stowarzyszenie, któremu można nawet ustawowo nadać specjalny status w samorządach, oświacie, sporcie, kulturze, oraz w ramach programów unijnych jak LEADER, ODNOWA WSI i inne. To ngo byłoby odmienne od dwóch wymienionych, bo apolityczne, słowem zapominamy, kto kogo popiera, nie lubi, szanuje, drwi, a zajmujemy się konkretami. Wyładować emocje polityczne, światopoglądowe będzie można w jednej z tamtych dwóch. Ja wolę KLUBY IV RP, a Ty? Apolityczne stowarzyszenie nazwałbym:
TOWARZYSTWO ROZWOJU POLSKI (TRP) choć nawet jest takie o podobnej nieco nazwie, ale to nic.
To stowarzyszenie powinno być naszym przyjacielem, gdzie tylko zechcemy go spotkać, powinno być jak tlen, wszechobecne w Polsce i na emigracji. Oczywiście powszechne nie znaczy totalitarne. Należy kto chce, liczą po prosto na modę na „bycie w towarzystwie”. Nie chcę orwellowskich wizji. Spokojnie. To NOVUM, bo nie mamy organizacji horyzontalnych jak portale horyzontalne. Takie ngo zajmowałoby się setkami celów, zadań pożytku publicznego, misji samorządów, rządu, jednostek, ale też tym co sobie wymyślimy. W każdej JST powinny działać WSZYSTKIE TRZY TE STOWARZYSZENIA jako całość systemu. Inaczej nie zadziała to dobrze. Kluby IV RP i III RP nazwijmy polityczne, będą także klubami samorządowymi, zatem konkurencja o władzę, WATCH DOG, THINK TANK, media z autorskim komentarzem własnej interpretacji wydarzeń lokalnych.
Zaś oddział Towarzystwa Rozwoju Polski będzie SEJMIKIEM LOKALNYM danej JST, gdzie władze będą partnerami do wszystkich środowisk. Tu powinny zapadać ważne decyzje, musi się rada gminy, miasta, powiatu liczyć z taką organizację do której powinno należeć z 10% mieszkańców (licząc dzieci) albo więcej. Pomysły proste, ale uwierzcie że będą skuteczne. Wiele gmin obudziły organizacje, a w wielu ich jeszcze nie ma takich wymarzonych. To wymaga szkoleń, nikt się nie urodził geniuszem, no prawie nikt. Patrząc z pozycji dużego miasta nie widzi się chorób Polski. Ja żyję w małej dziurze, tu nie ma szans maleńka organizacja, nie przebije się przez kliki, nie będzie chętnych, nie będzie zrozumienia PO CO, DLACZEGO, CO JA Z TEGO BĘDĘ MIAŁ itd. Jednak ogólnopolskie systemy sprawią że będzie wielu chętnych do filii gminnej. To już prawo stada owiec. Owczy pęd do nowości reklamowanych w mediach.
Pomysł muszą zrealizować partie polityczne, parlament.
Nie tylko partie, ale generalnie bez nich nie ma szans na sieć 3 tys oddziałów trzech stowarzyszeń, czyli łącznie prawie 9 tys de facto stowarzyszeń w krótkim czasie. Jak to zrobić bez dziesiątków tysięcy członków partii politycznych? Później i tak partyjniacy nie będą się liczyć, kiedy członków będą MILIONY.
Stowarzyszenie Rozwoju Polski powinno mieć lepsze umocowanie prawne od normalnego stowarzyszenie oraz jakieś pieniądze z samorządów, które trzeba dać poprzez zwiększony odpis podatkowy dla JST. Z tego będzie dla tej ngo kasa. Oczywiście kasa na zadania, rozliczana, na zwykłe koszty działania musi starczyć ofiarność członków, zaradność zarządów.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)