kobaian kobaian
314
BLOG

Na powitanie: o ludziach czynu i intelektu

kobaian kobaian Rozmaitości Obserwuj notkę 1

Witam!

Zebrałem się dziś na pisanie bloga, aby moje przemyślenia na różne bieżące tematy nie umykały. Być może nie są one szalenie porywające, czy też niezwykle doniosłe. Mimo to liczę, iż może uda mi się za ich sprawą jakąś jednostkę pobudzić do refleksji, sprowokować do polemiki lub w ostateczności zwyczajnie wkurzyć.

Na powitanie pragnąłbym podzielić się z szanownymi blogerami pewną użyteczną klasyfikacją umysłów, która pozwala określić mi siebie, swój stosunek do innych, a także opowiedzieć o tym, co mnie w dzisiejszym świecie niepokoi i irytuje. Nie jest to klasyfikacja zbyt oryginalna, ani świadcząca o mojej szczególnej przenikliwości. Odwołuje się do tradycyjnych podziałów sfer życia a także do dyskusji toczonych przeze mnie w gronie przyjaciół dawno temu. Uważam, że w kontekście informacji, które do mnie niedawno dotarły, warto je przywołać i się nimi podzielić.

Istnieją dwie postawy wobec świata. Pierwsza, to postawa osoby ciekawej i refleksyjnej. Taka osoba chce poznawać, a zdobyta wiedza i kompetencja w różnych dziedzinach jest dla niej najwyższą nagrodą. Druga postawa charakteryzuje ludzi spełniających się w działaniu. Pragną oni zmieniać otaczającą ich rzeczywistość, przetwarzać ją. Ich rozumowanie ma charakter praktyczny, jest ukierunkowane na osiąganie określonych celów. Cieszą ich przede wszystkim skutki czynów, namacalne osiągnięcia. W życiu można przyjmować obie postawy, tym niemniej w sytuacjach krytycznych i konfliktowych opowiadamy się po jednej ze stron, czasem nawet nieświadomie. Dlatego uważam, że upraszczając nieco sprawę, możemy odróżnić ludzi intelektu od ludzi czynu.

Obydwa typy umysłowości są cenne i potrzebne z różnych wzlędów. Ludziom intelektu zawdzięczamy postęp w nauce, myśl filozoficzną, kulturę duchową, natomiast ludziom czynu - rewolucję przemysłową, wzrost gospodarczy, zmiany społeczne. Nie jest moim zamiarem deprecjonowanie postawy człowieka czynu. Gdyby nie on, ludzkość prawdopodobnie by wyginęła. Natomiast jest pewna sfera życia, w której nie chciałbym ich spotykać tak często, jak ich widuję. Jaka to sfera? Ta, gdzie mieści się poznanie, nauka, kształtowanie kultury duchowej, dyskusje filozoficzne, czy abstrakcyjne tematy etyczne dotyczące fundamentalnych kwestii, w których naprawdę niewielu może się czuć ekspertami.

Człowiek czynu może być kimkolwiek - politykiem, biznesmanem, ale równie dobrze naukowcem, politologiem, socjologiem a nawet filozofem. To nie ma znaczenia, czym się zajmuje. Istotny jest natomiast jego szczególny sposób analizowania i interpretowania docierających doń informacji. Człowiek intelektu zadaje w pierwszej kolejności pytanie "dlaczego?" i ocenia twierdzenia swoich partnerów, dyskutantów, oponentów pod kątem ich merytorycznej zawartości. Człowiek czynu pyta: "kto?", "komu?", "w jakim celu?", "w czyim interesie?" itp. Najważniejsze dlań jest to, kto mówi i co chce osiągnąć tym twierdzeniem,  oraz komu okaże się ono po myśli, a komu nie.

Z niepokojem stwierdzam, że w dzisiejszych środkach przekazu dominują ludzie czynu właściwie w każdej materii. Trudno się dziwić temu zjawisku, albowiem to oni z racji przyjmowanej życiowej postawy mają największe parcie na szkło. Potrafią niestety zamienić przez to każdą dyskusję na dowolnie ciekawy temat w pyskówkę zwalczających się frakcji. Podstawowe użycie mowy polega bowiem ich zdaniem na propagowaniu określonych idei. Jak głosi bowiem tytuł jednego z działów pewnego dziennika: "Myśl jest bronią". A zatem istotą wszelkiej wymiany myśli okazuje się propaganda.

Taki stan rzeczy skutkuje zubożeniem kultury duchowej. Pomyślmy, czyż nie przyjemniej oglądałoby się w TV eksperta, który rozważa różne możliwości z rzeczywistym zainteresowaniem, zamiast kogoś, kto wybiera najwygodniejsze opinie dla danej frakcji politycznej? Czy debaty na tematy etyczne, społeczne, kulturalne i historyczne nie powinny być toczone szanujacych się nawzajem dyskutantów przestawiających bardzo szeroki wachlarz poglądów i uzasadnień? Tak jednak nie jest. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że wszelka niezależność sprowadza się dziś na przynależności do grupy apologetów lub przeciwników czegoś i odcięcie się od przeciwnego poglądu uznawanego za dominujący lub nachalnie propagowany. Trudno przełknąć coś takiego człowiekowi, którego głównym motywem podejmowania dyskusji jest ciekawość świata.

Proces zawłaszczania sobie kolejnych sfer życia przez ludzi czynu wydaje się nieuchronnie postępować. Możemy się zastanowić, czy na jego przyspieszenie nie wpłyną pomysły w stylu likwidacji matur z filozofii. Jest to poniekąd podyktowane koniecznością oszczędzania w dobie kryzysu. Jednak trzeba pamiętać, że ta dyscyplina jest ostoją myślenia refleksyjnego i krytycznego, przez co naturalnym środowiskiem sprzyjajacym przyjmowaniu postawy intelektualnego dociekania. Ludzie inteleku nie są dziś mile widziani, bo poglądy, które głoszą nie sprzyjają często konsolidacji wokół żadnej sprawy interesującej ludzi czynu. Nawiązując do pewnego świetnego spotu reklamowego, człowiek intelektu ma zawsze jakieś "aczkolwiek", które człowiek czynu jedynie by sobie na pralkę nakleił.

Liczę jednak, że miłośników słowa "aczkolwiek" jest wystarczająco wielu, a świat dóbr intelektualnych i kulturowych przetrwa i obecną zawieruchę bez większego szwanku. Być może trwać będzie w podziemiu, na podobieństwo wód podskórnych, drążących skałę, które być może wypłyną na powierzchnię w bardziej przyjaznych okolicznościach w odległej przyszłości.

kobaian
O mnie kobaian

Obserwuję, myślę, analizuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości