„Członkowie i sympatycy NOP oraz osoby identyfikujące się ze Śląskiem Wrocław zakłócili wykład socjologa, filozofa i eseisty - profesora Zygmunt Baumana na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego. Policja usunęła z sali około 100 osób” – przeczytałem na Interia.pl
Oczywiście, z tej krótkiej notki trudno dowiedzieć się dlaczego wykład został zakłócony, ale tak to już jest z obecnymi mediami. Dowiadujemy się za to, że interweniowała policja, proszę na terenie Uniwersytetu, zupełnie jak w 1968 r. Nie wiem jaki został naruszony paragraf (pewnie ten sformułowany przez Władysława Gomułkę: „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy… Zniszczymy wszystkich bandytów reakcyjnych bez skrupułów. Możecie jeszcze krzyczeć, że leje się krew narodu polskiego, że NKWD rządzi Polską, lecz to nie zawróci nas z drogi”), ale domyślam się, że posypią się srogie kary. A sam Bauman w notce zamieszczonej na Interia.pl jest przedstawiony jako socjolog, filozof i eseista. Jeśli komuś by się chciało to nawet Adolfa Hitlera można przedstawić jako pisarza, podobnie jak Włodzimierza Lenina, a Józefa Stalina jako genialnego językoznawcę.
Któż to jest ów Zygmunt Bauman, w obronie którego interweniuje policja, oprócz tego, że socjolog, filozof itd. Bo gdyby był tylko socjologiem, filozofem, czy nawet eseistą, to pewnie nikt by na jego wykład dobrowolnie nie przyszedł. Na interwencję policji też pewnie nie mógłby liczyć. Jego biogram na Wikipedii wygląda na porządnie zrobiony, posłużmy się więc Wikipedią.
Zygmunt Bauman we wrześniu 1939 r. wraz z rodzicami „uszedł” do ZSRS. W 1943 r. rozpoczął studia na uniwersytecie w Gorki. Po mobilizacji został wcielony do sowieckiej milicji. Co ciekawe, służył w wojskach NKWD. Od 1944 r. w 4 Dywizji Piechoty im. Jana Kilińskiego pełnił funkcje oficera polityczno-wychowawczego. Brał udział w bitwie o Kołobrzeg (gdzie był ranny) i Berlin. Jakoś nie za bardzo wierzę, że oficer wychowawczy angażował się w walkę, ale mniejsza z tym. W 1945 r. został wraz z całą 4 DP wcielony do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W KBW służył jako oficer. Pełnił też funkcję instruktora w zarządzie polityczno-wychowawczym KBW. (Z tej formacji został usunięty w 1953 r. „pod zarzutami politycznymi”.) Był współpracownikiem Informacji Wojskowej o pseudonimie „Semjon” oraz członkiem PPR, a następnie, do 1968 r., PZPR.
W 2007 r. w wypowiedzi dla brytyjskiego dziennika The Guardian „swoją pracę w KBW Bauman opisał jako niezwykle nudną, polegającą na pisaniu ulotek propagandowych dla żołnierzy. Stwierdził, że za swoją ówczesną działalność bierze pełną odpowiedzialność, zaznaczając, że podejmowane decyzje uważał w tamtym czasie za słuszne. Zwrócił jednocześnie uwagę na swoje wieloletnie przywiązanie do ideałów komunizmu i socjalizmu, z którego nigdy nie czynił tajemnicy. Jego zdaniem w okresie powojennym program polityczny partii komunistycznej stanowił najlepsze wówczas rozwiązanie krajowych problemów. Porównał również walkę komunistycznych władz z podziemiem w powojennej Polsce z walką z terroryzmem prowadzoną współcześnie. Bauman przypomniał również, że w późniejszych latach sam był represjonowany przez władze PRL oraz że był inwigilowany przez tajne służby”.
I wszystko jasne, protestującym zapewne nie podobało się, że Uniwersytet hołubi komunistę, oficera KBW, współpracownika ściśle podporządkowanej Sowietom Informacji Wojskowej itd. (To, że frakcja w PZPR do której należał Bauman przegrała i w 1968 r. ich koledzy-komuniści pogonili im kota, to przecież trudno uznać to za męczeństwo, a tym bardziej za działalność na rzecz Polski.) Ale może nie tylko o to chodziło. Koleżanka opowiadał kiedyś, że na wydziale prawa we Wrocławiu można spotkać profesora, co to wychwala Stalina, przynależność do PZPR nie jest w tzw. środowisku naukowym uważana za coś kompromitującego, a jaki jest poziom kadr, które jak wiadomo decydują o wszystkim, na wydziale prawa, można domyśleć się po stopniu degeneracji tzw. wymiaru sprawiedliwości. Zaprosili więc swoi swego.
Kibice Śląska Wrocław już wiele miesięcy temu zapowiadali, że ich klub stanie się „klubem, który będzie się kojarzył jednoznacznie z walką z komuną”. Kiedyś podczas meczu z Legią Warszawa zaprezentowali oprawę o treści: „Partyzancka Armio Wyklęta – Śląsk Wrocław o Was pamięta”. „W przeddzień Święta Żołnierzy Wyklętych Śląsk z klubu czerwonego (jakim był dawno temu), ostatecznie i definitywnie stanie się klubem, który będzie się kojarzył jednoznacznie z walką z komuną. Walką zbrojną. Chwała Bohaterom!” - napisali. Przemysław Piwowarski, prezes Stowarzyszenia Kibiców Wielki Śląsk, powiedział: „W czasach komuny to wrocławianie byli jednymi z najsilniej zaangażowanych w zwalczanie reżimu. Nasi przodkowie walczyli o niepodległą Ojczyznę długo po oficjalnym zakończeniu wojny, byli mordowani przez komunistów”.
Cóż napisać w zakończeniu? Jaki jest koń każdy widzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)