0 obserwujących
12 notek
7306 odsłon
3397 odsłon

Dlaczego zniszczono polskie stocznie

Wykop Skomentuj50

"W ubiegłorocznym wywiadzie radiowym przeprowadzonym przez Janinę Paradowską dla TOK FM Donald Tusk za jeden z największych sukcesów swojego rządu uznał to, że już do nich [do stoczni] nie dopłacamy. Inny polityk Platformy Obywatelskiej Rafał Grupiński przekonywał w innej audycji, że także w Niemczech całkowicie upadł przemysł stoczniowy, nie ma się więc co dziwić, że upadł w Polsce".

Tymczasem:

"Jak doniosła 2 czerwca „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, „dzięki państwowej pomocy praca w stoczniach Hegemanna w Stralsundzie i Wolgast postępuje naprzód”. Otrzymają one 326 milionów kredytu z Nodrdeutsche Landesbank i państwowego banku KfW IPS. Kredyt jest gwarantowany przez rząd federalny i land Mecklemburgia-Pomorze Przednie.

Dyrektor tych stoczni Dieter Brammertz stwierdził, że: „dzięki tym kredytom osiągnęliśmy bezpieczeństwo finansowe na następne cztery lata. Stwarzają one nam możliwości sfinansowania istniejących i przyszłych zamówień”.

Stocznie zatrudniają 1800 pracowników. W tej chwili mają 19 zamówień. Jednak tylko nowe zamówienia pozwolą na utrzymanie zatrudnienia na dotychczasowym poziomie". "Jak stwierdził koordynator gospodarki morskiej Hans-Joachim Otto: „Nie chcemy zrezygnować z przemysłu stoczniowego w Niemczech. Jest on niezbędny ze względów strategicznych” („FAZ”, 12 maja 2010)".

Dlaczego Niemcy i Francuzi ratują swoje stocznie dopłatami? Ano okazuje się, że taka jest strategia wielu państw na świecie. Przede wszystkim w krajach azjatyckich rządy w ogromnym stopniu dotują stocznie i dlatego ich produkty są dużo bardziej konkurencyjne niż europejskie. Mądre rządy w Berlinie i Paryżu wyczuły szybko pismo nosem i postanowiły ograniczyć swoją dogmatyczną wiarę w rzekomo niezawodne prawa rynku. Francuzi i Niemcy po prostu postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i ratować stocznie.

Rząd PO nie tylko doprowadził do upadku stocznie, przez co pozbawił pracy wiele osób, ale i zniszczył strategiczny sektor przemysłu, dodatkowo pochwalił się przed ludźmi, że upadek stoczni jest sukcesem. Osiągnięciem zatem okazało się to, że choć Polska ma dostęp do morza to nie ma stoczni, w których buduje się statki a dodatkowym tryumfem stał się upadek następnej gałęzi przemysłu oraz strata kolejnych miejsc pracy. A największym zwycięstwem było to, że nie trzeba dopłacać do stoczni, choć inne kraje na świecie dopłacają.

Kryzys stoczniowy dotyka wiele krajów i jest związany z ogólnym kryzysem w gospodarce światowej. W innych krajach rządy postanowiły wspomóc swoje stocznie, aby ratować strategiczny sektor i miejsca pracy. A nasz obecny rząd wpadł na lepszy pomysł. Postanowił zlikwidować jeden z sektorów gospodarki i w taki sposób uwolnić Polskę od skutków kryzysu. Czyż to nie genialne myślenie? Jeśli zlikwiduje się stocznie to nie będzie kryzysu w przemyśle stoczniowym. Po upadku stoczni z czystym sercem można było ogłosić, że wszyscy Polacy mają się z czego cieszyć, bo nie ma u nas kryzysu gospodarczego. (czyt. bo w zasadzie i samej gospodarki już prawie nie ma). Morał z tego taki, że rząd opowiada bajki niezgodne z prawdą. A, że wszyscy lubią bajki, więc i nasz rząd kochamy.

http://www.rp.pl/artykul/9157,493654_Stocznie__czyli_jak__sie_pozbyc_klopotu.html

Ps.  Co ciekawe "Polska przekaże 115 mld zł na ratowanie krajów strefy euro", czyli na ratowanie swoich stoczni nie chcieli dać pieniędzy, a teraz wywalają taką kasę, za którą nie tylko uratowaliby dotychczasowe stocznie, ale jeszczeby nową zbudowali.

Wykop Skomentuj50
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale