Pojawiają się nowe fakty z zajścia pod Jasną Górą. Otóż "GW" podaje, że
"Akcja informatyka zainteresowała brytyjską ekipę filmową kręcącą dokument o toruńskim radiu. Podłączyli Maszkowskiemu do koszuli mały mikrofon i rejestrowali kamerą reakcje ludzi na wręczony list. Większość osób czytała i nie reagowała agresywnie. Wyjątkiem był o. Andrukiewicz z obstawą. Rzucił się na Maszkowskiego z pięściami, rozpiął mu koszulę, wyrwał i popsuł mikrofon. Obstawa zakonnika goniła w tym czasie fotoreporterów dokumentujących zajście."
Wynika z tego, że Maszkowski miał mikrofon ukryty pod koszulą. Jeśli tak było to powinien dostać po mordzie nie raz a sto razy.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)