1 obserwujący
6 notek
4193 odsłony
410 odsłon

Barnasiówka (566) i Diabelski Kamień

Wykop Skomentuj3

kolej: brak

koty: są

kapliczki: są

trudność trasy: rekreacyjna. Ale bardziej wymagająca niż Dolina Białej Wody w Tatrach.

miejsca do biesiadowania: brak

Pasmo; Pogórze Wielickie. Ale czym się różni od Beskidu? Praktycznie niczym.

image

Mapka z wykorzystaniem serwisu mapy.cz

UWAGI: Żółty szlak oznakowany bardzo dobrze w górach, w miejscowościach trzeba uważać. Na końcu przy wyjściu z lasu jest miejsce, gdzie nie wiadomo gdzie skręcić. Trzeba w prawo.

Nigdy nie byłem w Sułkowicach, jak już człowiek wsiadał w busa to już gdzieś dalej jechał: do Zawoi, Żywca, na Jałowiec, na Leskowiec. Po tylu latach postanowiłem udać się do Sułkowic i przemierzyć pasmo Barnasiówki (566). Ciągnie się ono od Sułkowic do Myślenic przez około 12 kilometrów. Największym wzniesieniem jest Barnasiówka, od której nazwę bierze całe pasmo. Szlak możemy podzielić na typowe elementy: dojście do masywu, podejście na grzbiet, grzbiet, zejście do Myślenic i dojście do Rynku. Wycieczkę zaczynamy w Sułkowicach:

1 Sułkowice
Wysiadamy z busa koło kościoła parafialnego. Bardzo estetyczna świątynia, warto obejrzeć póki jeszcze stoi. Koło parkingu jest bezpłatna toaleta czynna cały dzień. Na ryneczku znajduje się tez pomnik upamiętniający rozstrzelanych przez Niemców w czasie II Wojny Światowej.

image

image

image

image

image

image

image

image

Jest tu sklep i cukiernie, gdzie dają kawę. Po zapoznaniu się z lokalną specyfiką ruszamy żółtym szlakiem na północ, koło sklepu Lewiatan skręcamy w prawo i idziemy około półtorej kilometra szlakiem. Po drodze mijamy Zalew Sułkowice. Słońce dogrzewa już o 7:30 więc trzeba się śpieszyć, aby dojść do lasu.

2. Podejście
Dalsza droga przebiega przez las i jest dobrze zacieniona, dlatego trasa ta jest idealna w upały. W lesie upału nie odczuwasz i o to chodzi. Podejście zrobiłem w 45 minut i nie jest jakieś straszne. 240 metrów podejścia zasadniczego to co jest? To jest nic.

image


3. Grzbiet

Dalsza wędrówka wiedzie grzbietem przez las. Mamy tu wierzchołki Pisanej, Karnasiówki, i Barnasiówki. Po drodze jest odbicie do Diabelskiego Kamienia, o którym dalej. Jak ktoś chce wejść na wierzchołek Barnasiówki to przy tabliczce informującej o szczycie trzeba odbić w prawo pod górkę. Szczyt jest oznaczony, porośnięty lasem jak całe pasmo. Nie ma tu widoków ale jak idziesz do lasu na spacer to tez nie masz widoków a tu dodatkowo masz górę. Sam grzbiet ma około 7 kilometrów długości i praktycznie po płaskim się idzie. Nie ma tu miejsc do biwakowania, jedynie przy kapliczce jest ławeczka.

image

image

image

image

image

image

image


image

image

4 Zejście

Za wierzchołkiem na mapach oznaczonym jako Dalin zaczyna się zejście. Nie lubię zejść, bo co prawda podejście jest bardziej męczące ale zejście jest żmudne. Stromizny jest tu na 200 metrów różnicy wysokości. W momencie wejścia z lasu uderza w człowieka fala upału. Z drugiej strony w lesie są komary i nie da się posiedzieć. Nie wiem od czego to zależy ale raz komarzyska kłębią się na dole a na grzbiecie nie ma a raz są wszędzie. Chyba od ciśnienia to zależy. W każdym razie w Myślenicach na tej trasie jest mało zieleni i wygrzany asfalt. Trasę zakończyłem na Rynku pod kościołem, którego fotek nie ma, bo była msza. Innym razem przy innej trasie.

image

image

image

Na północ od pasma Barnasiówki jest miejscowość Rudnik i droga, którą jeżdżą busy Sułkowice-Myślenice. W każdej chwili skręcając w jakąś drogę w lewo schodzimy do Rudnika. Można zatem wycieczkę sobie łatwo skrócić jak coś. Szczególnie można odwiedzić Diabelski Kamień, o którym niżej

II Diabelski Kamień

Po półtorej godziny marszu docieramy do skrzyżowania szlaków, gdzie jest odbicie do tzw Diabelskiego Kamienia ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Diabelski_Kamie%C5%84_w_Rudniku ). Jest to bardzo sympatyczna formacja skalna, koło której jest mały placyk i miejsce na ognisko (nielegalne?). Jak komuś nie chce się wyłazić z powrotem na grzbiet to może zejść na dół do Rudnika i tu zakończyć wycieczkę. Ponieważ nie ma tu szlaku więc w druga stronę jest ciężko znaleźć właściwą ścieżkę.imageimageimageimageimageimage


Przejście pasma zajęło mi 4 godziny (bez odbicia na Kamień) i jest to miła wycieczka na pół dnia. O 11:30 zakończyłem wyprawę wchodząc na szlak o 7:30.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości