7 obserwujących
105 notek
24k odsłony
  90   0

Środa w każdy dzień tygodnia?

Polska tyczką stoi! E tam... Nie, nie tyczką... I nie par-tyczką, bo nie chodzi o parę tyczek, ani Artura Partykę – on w końcu nie skakał o tyczce. Nie chodzi też o Władysława Kozakiewicza (tyczkarza, i owszem) – tego, co pokazał pamiętny gest Ruskim (notabene teraz chętnie pokazalibyśmy ten gest Niemcom, ale pan Władek – posiadacz niemieckiego obywatelstwa – raczej do nas nie dołączy). Chodzi o e-tyczkę. I nie jest to internetowa tyczka, choć w istocie udziela się w Internecie, ale osoba zajmująca się e-tyką.

Dla porządku przypomnę, że etyka to taki dział filozofii, zajmujący się badaniem moralności i tworzeniem systemów myślowych, prowadzących do formułowania zasad moralnych. Moralność? To pachnie osądem, wykluczaniem i... średniowieczem. To nieeuropejskie jakieś. I niepopularne, passe. A jak niepopularne, to po co się tym zajmować? Słownik języka polskiego słusznie definiuje etykę w bardziej ogólny sposób: „ogół zasad i norm postępowania przyjętych w danej epoce i w danym środowisku”. A zatem, gdy przyjmiemy sobie inne zasady i normy (na przykład takie mniej moralne) to e-tyka stanie się inną tyką. E tam... Nie „e tam”, bo dokładnie to robi znana (niestety nie tylko z tego, że udziela się w Internecie) e-tyczka, pedagożka (skojarzenie z gorzka uzasadnione), wykładowczynia uniwersytecka Środa.


„Bycie dobrym chrześcijaninem i rozsądnym człowiekiem oznacza umiejętność rozróżniania pomiędzy dobrem a złem (...) pomiędzy fałszem i prawdą” (Kardynał Gerhard L. Müller).


Rozróżniania między dobrem a złem, odróżniania fałszu od prawdy uczyła – jeszcze przed narodzeniem się chrześcijaństwa – etyka. ProfeSSorka Środa na świat przyszła już po narodzeniu się chrześcijaństwa, a więc etyka powinna być jej doskonale znana, ale... alle... alee... niestety, ona najwyraźniej nie rozumie, jak odróżnić dobro od zła, fałsz od prawdy. Każdemu wolno nie rozumieć, w końcu żyjemy w czasach tolerancji...


image


Koń by się uśmiał (w tym wypadku krowa), ale... alle... alee... to nie są żarty. Ta profesorka uczy młodzież, kształci nowe pokolenia w tym samym duchu. Jaki to duch chyba nie trzeba wyjaśniać. Dziś profesorka wznosi się na Himalaje obłędu, głosząc w TOK FM (jak zwykle są tu w swoim żywiole), że jest „w stanie uwierzyć, że minister Kamiński zapłacił temu człowiekowi z krową, żeby mieć mocny materiał”. Nie wiem w co i jak wierzy pani Środowa, i niewiele mnie to interesuje, ale Himalaje to w jej wypadku jedynie warszawska Górka Szczęśliwicka (rzekłbym nawet nieszczęśliwicka). „Krowa rozpaliła wyobraźnię, ale tam były o wiele poważniejsze tematy: terroryzm, szkolenia wojskowe w Rosji, powiązania przestępcze. Migranci-figuranci KGB i FSB. Wysyłani do UE w celu destabilizowania, a może wprost z zadaniami dywersyjnymi...” (Jan Pawlicki, Twitter[2]). Na to w profeSSorskiej głowie miejsca zabrakło.


image


Dwa lata temu pani profeSSora postulowała, żeby przyznać obywatelstwo zwierzętom udomowionym (chyba baranom i osłom w pierwszym rzędzie!!!), a status uchodźców „zwierzętom liminalnym”, czyli m.in. szczurom i karaluchom. Jak zobaczysz karalucha, masz mu pomóc, dokarmić, dopieścić – dezynsekcja to przecież nazizm w czystej postaci. To jakże naukowe rozwinięcie tezy Sylwii Spurek, która uważa, że „krowy są gwałcone żeby dawać mleko”. Dziś Sylwia powinna dodać: „kury są gwałcone żeby dawać jaja”. Ale jaja! (więcej TUTAJ>>).

Rok temu pani Środowa biadoliła: „Idziemy w kierunku fundamentalizmu[3] religijnego. To katolicyzm oderwany od chrześcijaństwa, bo naczelną zasadą chrześcijaństwa jest miłość bliźniego. Jezus przyszedł na świat m.in. po to, żeby znieść przemoc między ludźmi”. A wszystko to na wieść o możliwości wypowiedzenia przez Polskę konwencji stambulskiej. Pani Magdalena niewiele widać wie o Jezusie i tym, po co przyszedł na świat i co przyniósł. Dobrze przynajmniej, że wie, iż przyszedł. Ale wygadując te bzdury ustawia się w długim rzędzie fałszywych proroków. I jej słowa, a nie możliwość wypowiedzenia konwencji stambulskiej, są w tym wszystkim bardziej szokujące. Środa w każdy dzień tygodnia? To byłaby tortura!

Pamiętamy też ostatni „wielki” wyczyn profeSSorki, gdy zmieszała z błotem Roberta Lewandowskiego (o Lewym TUTAJ>>). Za co? Za czyn w jej mniemaniu niemal przestępczy, czyli przyjęcie z rąk prezydenta Andrzeja Dudy Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, najwyższego odznaczenia państwowego po Orderze Orła Białego. Dlaczego? Bo z rąk tego prezydenta niczego przyjmować nie należy, a nawet nie wolno. Bo to nie jej prezydent. A jeśli nie jest to prezydent Środy, tylko każdego dnia tygodnia, to ręki podawać mu nie wolno, a odznaczeń odbierać tym bardziej. Napisałem wtedy: „Bardziej zbłaźnić się nie można? Można. I ona to udowodni. Wystarczy dać jej trochę czasu”. Dziś – wypowiadając się w kwestii nachodźców na granicy z Białorusią to udowodniła.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale