7 obserwujących
105 notek
24k odsłony
  72   0

Trele i morele, czyli Biedroń i wybór cywilizacyjny

Nasz gej-geniusz znowu przemówił. I jak zwykle zachwycił... tych co zwykle, bo przy tej dawce żenady zachwycić można tylko tych, co zwykle. I to może nie wszystkich. Wprawdzie Rej pisał, że „Polacy nie gejsi, własny język mają”, ale on inne gejsi miał na myśli. Tymczasem naszego gej-geniusza ciągnie do gej-Europy... pardon... do „tej Europy”, tak jakby można było Polskę z Europy wykluczyć, wykopać – może nawet na metr w głąb. I ten głą... wróć... ten gej-geniusz na niedzielnym wiecu Totalitarnych rozbójników stwierdził, że „w referendum zdecydowaliśmy, że nasz wybór cywilizacyjny to Polska w Unii Europejskiej” i ani kroku wstecz.

Wiemy dobrze, o czym zdecydowaliśmy w referendum. Wiemy też dobrze co podpisaliśmy w traktacie. Wiemy jakie kompetencje przekazaliśmy Unii, a jakie zachowaliśmy. Pamiętamy, kto podpisał Traktat Lizboński, ale pamiętamy też kto wtedy był „za” i jak głosował wtedy polski Sejm, w tym „buntownik z wyboru”, były premier z Kaszub. Jednak twierdzenie, że „Gdyby tragicznie zmarły prezydent Lech Kaczyński żył, to wstydziłby się za swojego brata” i stałby w minioną niedzielę obok Biedronia, to czysty absurd, który mógł przyjść do głowy jedynie takiemu gej-geniuszowi.

Ale jemu tylko takie genialne myśli wpadają do głowy – jak to geniuszowi. I nie pomyśli nawet, że unia to związek „państw zawarty w celu osiągnięcia korzyści politycznych lub gospodarczych” wszystkich do unii przystępujących. I każdy członek unii może wnosić do tego związku korzystne idee, aby wspomniane korzyści i rozwój były jeszcze większe. Zgoda na przystąpienie do Unii Europejskiej nie była równoznaczna ze zgoda na neokolonialne wykorzystanie państwa polskiego. To prawda, „musimy obiecać, że wszystkim Polakom i Polkom będzie żyło się godnie” – i właśnie dlatego nie godzimy się na bycie współczesną kolonią w Europie. Nawet jeśli pani Tokarczuk uzna to za właściwe, a nawet zawyrokuje (zamiast TSUE), że to wskazana forma naszej dziejowej ekspiacji.

Maż... pardon... wciąż tylko partner łóżkowy naszego gej-geniusza, pan Śmiszny żąda głowy ministra sprawiedliwości. Ja naprawdę nie wiem, co tam za gadżety sprzedają w seks-szopach (odkąd Palikot powrócił do wódki i nie prezentuje na swoich konferencjach prasowych nowości z tych sklepów ), ale żeby głową się bawić?... Panie Śmiszek, daj pan spokój. Lepiej pan powiedz, czy wierzysz pan (hłe, hłe, Mellechowicz) w słowa zdetronizowanego Krulu „do bulu” Jewropy Tuska, że wprowadzi związki partnerskie jak tylko zostanie przy wódce... wróć... zostanie przywódcą większości parlamentarnej (ktoś a PIS odstąpi mu mandat?). Bo pański ten-tego nie wierzy. W sumie ten, kto Tuskowi wierzy, to musi być ten-tego...

Przepraszam za użycie neologizmu „gej-geniusz”, ale przy takim gej-zerze mądrości... no, sami rozumiecie.


RZYĆ ALBO NIE ŻYĆ


Żyć, czy też może nie żyć?

- oto jest pytanie,

zadane przez Szekspira

jeszcze przed śniadaniem


dnia tego, kiedy poszedł

spróbować szczepionki,

a miał wpaść do dentysty

na zmianę koronki.


Korona jednak wcale

mu z głowy nie spadła;

„żona”, że dzwoni z Europy

może i nie zgadła.


- Cześć, Robert, co u ciebie?

- Ech, co to za życie...

- Pamiętam, kiedy obaj...

...chassaliśmy w życie.


- Powiedz szczerze, Robercie,

czy Polską się szczycić?

- Ty wciąż o pierdołach,

a ja myślę o rzyci...


Z cyklu: EuroPeany, zwój#14

więcej wyrobów rymarskich na: RymyNaTenCzas>>>

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale