kontras kontras
451
BLOG

Jak przegrać mecz o Smoleńsk

kontras kontras Rozmaitości Obserwuj notkę 3

 

Wysłuchałem sejmowej debaty na temat katastrofy w Smoleńsku. Sporo w tym czasie wysprzątałem. A debata? No więc...jeżeli PiS w takiej sytuacji kiedy ma rząd na widelcu, bo błędy i wpadki są tego kalibru, że można się bez obawy ośmieszenia zastanawiać czy to zbrodnia czy błąd, nie umie tego wykorzystać, to przypominają mi się polscy piłkarze, którzy w sytuacjach kiedy są sam na sam albo nie są w stanie dokopać piłki do bramki albo wysyłają ją daleko w trybuny i potem z wyrzutem spoglądają w niebiosa.

Kochani, jak się ma mocne argumenty, to nie należy się za żadną cenę dać wciągnąć w chamsko – godnościową grę wg zasady; kto kogo bardziej znieważy lub przyłapie na znieważaniu i sam będzie grać obrażonego. W ogóle należy pamiętać, że awantura w której widz myśli o tym kto kogo lepiej lub gorzej obraził, jest na rękę tym co są w trudnej sytuacji. Wiedział o tym świetnie Tusk. Niewiele było mu trzeba, żeby to osiągnąć, bo jego początkowe wystąpienie takie sobie, też nie było żadnym majstersztykiem, ot rzucił na rybkę. Ale osiągnął co chciał, tak jakby nacisnął guzik automatu z tanim napojem, więc zaczęło się o honorze, godności, śmierci. Potem wystarczyło żałosne wystąpienie posłanki Jakubiak i Tusk bezbłędnie wyczuł moment do kontrataku. Przejął inicjatywę i już jej nie oddał, jak klasowa drużyna w meczu z Jagiellonią Białystok czy czymś takim. Próbował wprawdzie coś na skrzydle zwojować Dorn, choć i on mógłby się nauczyć, że wbija się gwóźdź, a nie gwoździa. Jednak jak to mówią komentatorzy sportowi był osamotniony. Inni zawodnicy już wpadli w ton patetyczno – jękliwy. Były więc cytaty z klasyków, obrazowe porównania, wezwania do dymisji czy samobójstwa, w takim otoczeniu, beż ładu i składu, planu i pomysłu, nawet rzeczowe pytania traciły swoją wymowę i sens. Ciekawe kto będzie czytał te „odpowiedzi na piśmie”. Premier wypuścił wtedy na tę kotłowaninę Niesiołowskiego, który swoim chamstwem, niczym plebejska piechota maczugą, walił na odlew, skutecznie doprowadzając do apogeum gniewu i oburzenia, potem dwu sprawnych pomocników („NATO nie zajmuje się badaniem ewentualnego ataku na swój samolot bo jest sojuszem obronnym” - dobre) i jedną kobietę, która niczym Cielebąk alias Sawicka albo lepiej niczym obywatel Tallien w dniu 9 Thermidora włożyła w swoje wystąpienie całe wzniecone sztucznie moralnie oburzenie i przebiła w nim posłankę Jakubiak, wysuwają jeszcze zza gardy oburzonej kobiety owych „szubrawców”. W takiej sytuacji, w końcówce rozgrzany, ale i rozluźniony Tusk, panował na boisku niepodzielnie, strzelając z kontry gola za golem, dając pokaz niezłej retoryki, ba, nawet mógł się zabawić w łagodzenie.

Wiem, i piszę to bez ironii, że trudno, że podli, cyniczni są wrogowie, mają marszałków Sejmu, media, służby i już w ogóle niemal wszystko, ale dopóki opozycja nie potrafi wykorzystać takiej okazji, takiej debaty żeby przygwoździć rząd, dopóki Prezes PiS ani sam nie potrafi zmienić tempa i tonacji gry, ani nie potrafi dobrać sobie współpracowników (w końcu to on w ogromnym stopniu decyduje o tym kto jest posłem i kto zabiera głos w imieniu jego partii), którzy potrafią nie tylko mówić z sensem, ale i panować choćby nad własnymi emocjami, znać choćby podstawy erystyki, pamiętać, że moralne oburzenie to mówiąc delikatnie taka sobie figura retoryczna, dopóty opozycja będzie przegrywać jeszcze wiele meczy i PO nie musi w tym celu nawet osiągnąć poziomu dawnej Legii czy Górnika, na krajowym boisku na serio nie ma bowiem konkurenta, a ona sama uczciwie przyznała, że nie ma ambicji by ogrywać kogoś za granicą.

Na koniec

trzeba dodać, że z tymi rękami Anodiny to jednak A. miała rację – czyli Parkinson, o czym powiadomiło Radio Maryja.

 

kontras
O mnie kontras

socjalkonserwatywnopostępowy, w granicach prawa oczywiście.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości