kontras kontras
621
BLOG

IPN– czyli rzecz o tym jak zbytnia gorliwość szkodzi prawdzie

kontras kontras Rozmaitości Obserwuj notkę 9

 

Lustracja rozumiana jako sprawdzenie kto kim był i dlaczego teraz jest tam gdzie jest, to zadanie ze wszech miar potrzebne, słuszne, tak samo jak odkłamywanie naszej historii. Niestety IPN ma ambicje większe – stara się poprawiać nie tylko wiedzę, ale i świadomość Polaków tam, gdzie jego zdaniem jest ona niewystarczająco pasująca do ideału. Przykładem tego jest promowana ostatnio tak zwana gra edukacyjna pod tytułem: „Za czym kolejka ta stoi” (warto przypomnieć, że to polszczyzna nie pierwszej jakości) będąca elementem szerszego programu o nazwie: „Życie codzienne w PRL”.

Tego typu działanie jest prawdopodobnie spowodowane tym, że zdaniem badaczy tej instytucji pamięci, pamięć o PRL mamy ciągle niewłaściwą i zbyt wielu z nas uważa, że PRL miał swoje dobre strony albo o zgrozo, że mówiąc brutalnie było ich w nim więcej niż w 3 RP. Ta gra ma ten niewłaściwy stan rzeczy zmienić, bo młodzi ponoć nie wiedzą jak było wtedy okropnie, a starzy zapomnieli. Dalejże więc, edukujmy. Należę do tych, którzy w PRL przeżyli ciągle więcej niż pół życia i kolejki owszem pamiętam. Tyle tylko, że zaczęły być one zjawiskiem znaczącym wtedy, gdy PRL zaczął się kończyć, a dokładnie zmieniać z państwa socjalistycznego na państwo goniące Zachód za zachodnie kredyty w czasach Edwarda Gierka, apogeum kultury kolejkowej przypadało jednak na czasy Solidarności i to tej pierwszej. Więc już choćby z tego powodu byłbym ostrożny. Kolejki w gospodarce niedoboru towarów były w jakiś sposób nieuniknione - jednak nie pamiętam ich w czasach najbardziej zbliżonych do realnego socjalizmu czyli w 14 - leciu rządów Władysława Gomułki, a przynajmniej nie były one wtedy cechą charakterystyczną bardziej niż dzisiaj ogonki do kasy w supermarkecie. Później także nie dotyczyły artykułów pierwszej potrzeby oprócz mięsa, którego jak wynika ze statystyk jedliśmy wtedy więcej niż dzisiaj, o jego jakości i zawartości mięsa w mięsie nie wspominając. Gdyby dzisiaj sprzedawać towary po cenach tak niskich w porównaniu do zarobków, jak miało to miejsce w PRL, to byłoby podobnie, o czym świadczą wyścigi czy nawet walki miedzy ludźmi w czasach tak zwanych promocji – pokazywał to trafnie film „Czeski sen”.

Jednak w medialnej informacji o tej grze najbardziej uderzył mnie komentarz w telewizji publicznej, według którego „człowiek był wtedy człowiekowi wilkiem, bo widział w nim konkurenta do rzadkich dóbr”. Oczywiście , jak się stało w kolejce, to miło było jak ktoś kto stał przed nami zrezygnował, jednak poziom agresji czy wrogości to temat, którego strażnicy pamięci z IPN powinni unikać jak ognia. Bo choć przykro było komuś nie dostać w czasach pierwszej Solidarności np. kożucha, który właśnie "rzucili"  z Pewexów do zwykłego sklepu, to jednak poruszanie tematu agresji jest niebezpieczne dla zwolenników czarno – białych i prostych schematów. Agresja między kolejkowiczami była dosyć rzadka, raczej łączyło nas wspólne narzekanie, czasem były to kłótnie o to gdzie kto stał, o których jednak zapominało się stosunkowo szybko. Gdyby porównać atmosferę kolejki przed sklepami w czasach Gierka czy Jaruzelskiego z kolejkami w dzisiejszych MOPS czy UP można by dojść do ciekawych wniosków. Dzisiaj poczucie zagrożenia, strachu dotyczy bowiem spraw fundamentalnych - zwolnienia z pracy, niemożności spłaty kredytu, utraty mieszkania, braku środków na leczenie, energię.  Sprzyja to zdaniem niektórych efektywności w pracy (nieroby – to ulubione słowo internetowych dyskutantów wobec osób się z tym niezgadzajacych), choć przyzwyczajeni do szanowania swoich praw i swojej godności mieszkańcy Zachodniej Europy uważają to za dowód degradacji cywilizacyjnej, zwanej już gdzieniegdzie polakizacją. To strach jest największym generatorem agresji. Ludzie drżący ze strachu przed zwolnieniem i uniżeni wobec tak zwanych pracodawców (w rzeczywistości chodzi o pracokupców) czy rzucających kurwami menedżerów, są agresywni wobec siebie nawzajem, widać to w wyrazie twarzy, słychać w języku, najlepiej gdy mogą być anonimowi jak np. na internetowych forach,  widać po ilości kamer, krat i płotów, można też sporo się nauczyć na ten temat w czasie jazdy samochodem, gdzie ludzie też mogą, w dużym stopniu anonimowo, w końcu zdradzić co nieco ze stanu swojego ducha.

Dlatego mam do IPN prośbę; nie opowiadajcie nam o agresji, o kiepskich samochodach czy telewizorach w PRL. Bo komuś kto ma jeszcze lepszą pamięć i zna historię, może to przypomnieć dydaktykę opartą na podobnych zasadach, tyle tylko, że porównująca zacofanie Polski międzywojennej z postępem á la PRL właśnie, do którego przecież IPN podobny być nie chce.

kontras
O mnie kontras

socjalkonserwatywnopostępowy, w granicach prawa oczywiście.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Rozmaitości