Zawaliły się kolejne wersje: 4-krotne podchodzenie do lądowania, naciski ambitnego czy nawet cokolwiek szalonego człowieka, który przez brak czujności został naszym Prezydentem, młode i ambitne debeściaki, pijany generał Błasik, stalowa brzoza, patrzenie na zły wysokościomierz. Widać, że w najlepszym razie Rosjanie chcieli z samolotem „poigrać”, (pisałem o tym już dawno – mój wpis na salonie: „Jak to mogło być”), ale coraz mniej nieprawdopodobna staje się wersja zamachu.
Czy to szokuje? – władza liczy, że już chyba mniej, a może w ogóle nie za bardzo. Lud w głębi ducha swoje wie. Mój pierwszy wpis na gorąco po katastrofie na forum lewica.pl brzmiał – „ale się dali załatwić”. Potem przyszły wzruszenia, muzyka Michała Lorentza itp. Dzisiaj już wzruszenia przeszły i tak jak lud swoje wiem. Załatwili ich, ale lud wie też, że tak już jest w wielkim świecie. Samolot Kaczyńskiego Rosjanie traktowali jako wrogą maszynę, która wlatuje nad ich terytorium i która już raz utrudniła im zlikwidowanie amerykańsko – izraelskiego protektoratu – przyczółka na południowej granicy. Tak chyba traktują też rzecz w Europie, która w większości chce się zjednoczyć z Azją przeciw USA i w takiej konsolidacji widzi swoją przyszłość. Kaczyński tej koncepcji przeszkadzał. A w wielkim świecie nie ma lekko. Kto ogląda coś więcej niż polskie media (w tym wypadku zarówno reżimowe jak i opozycyjne) wie, że wokół tak zwanego najnilewyn jest co najmniej tyle samo znaków zapytania co wokół Smoleńska. Spadały samoloty z prezydentami, którzy nie chcieli się zadłużać, w samych Stanach Zjednoczonych zginął prezydent, który chciał na serio rządzić, morduje się irańskich naukowców, bombarduje kolejne kraje i zamienia w banditenlandy typu Somalii, Kosowa, Libii, a w Polsce organizuje katownie CIA, którymi ostatnio tak bardzo oburza się organ Adama M. zwanego śmierć cywilna, bo Adam śmierć cywilna już wie, że to ostatnia linia obrony, a nawet cos lepszego; to linia usprawiedliwienia.
Kaczyński rzeczywiście był na służbie i rzeczywiście poległ w toczonej pod dywanem wojnie Eurazji z USA. Chyba serio uważał, że działa w interesie Polski, ale lud swoje wie, (i PO wie, że lud wie) wie, że Polska nic tu nie zwojuje, polski patriotyzm a la Kaczyński kłóci się bowiem z patriotyzmem euroazjatyckim, za którym obstaje Niemiec, Rusek oraz miliardy śniadych i żółtych rodaków z naszego wspólnego megakontynentu. W tym duchu będzie chyba iść dalsza obrona, z jednej strony konsekwentnie utrudniać zbadanie przyczyn, a z drugiej przyzwyczajać i sączyć, że może i zabili, ale w gruncie rzeczy to tak już jest w wielkim świecie, bo jak mówi lud; "po co się pchał”, „jakby nie podskakiwał to by żył”.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)