Pamietacie taka sprawe: banda prawych i sprawiedliwych przy pomocy FALSZYWYCH usprawiedliwien usilowala WYŁUDZIĆ z kancelarii sejmu po 300PLN na lebka za "udzial" w glosowaniach, w ktorych nie uczestniczyli.
Wlasnie jestem po niezwykle interesujacej dyskusji z pp. MacGregorem, Shrekiem, MisQotem na ten temat:
http://kronikasubiektywna.salon24.pl/131651,przyznaje-obawialem-sie-migalskiego.
Wielce pouczajaca to byla dyskusja. Okazuje sie, ze w Moralnie Odnowionej IVRP naganny jest nie sam FAKT kradziezy ale KWOTA jaka ukradziono (nb. rzuca to nowe swiatlo na niechlujstwo tlumaczy Dekalogu, ktorzy ukryli przed "ciemnym ludem" prawdziwe brzmienie Siodmego Przykazania: Nie kradnij WIECEJ NIZ 300PLN).
Skoro tak, to rodzi sie zatem logiczne pytanie: Gdzie jest granica?
Ile wolno przewalic, zeby jeszcze byc prawym i sprawiedliwym.
Jak wiemy 300PLN WOLNO! Ale moze wolno wiecej: 1000PLN, 5000PLN?
Ile? Ile? Ile?
Rozwiazanie tej kwestii przeniosloby etyczno-prawne zagadnienie kradziezy z niepewnego obszaru analizy JAKOSCIOWEJ (ukradl, nie ukradl, pozyczyl, znalazl) w o wiele latwiejszy do osadu obszar analizy ILOSCIOWEJ: 300pln - prawy i sprawiedliwy; 10000PLN (kwota przykladowa) - zlodziej.
Dlatego jeszcze raz pytam czlonkow i sympatykow ZBoPiS:
Ile wolno ukrasc, zeby byc jeszcze prawym i sprawiedliwym?



Komentarze
Pokaż komentarze (6)