No i mamy tzw. "afere podsluchowa".
Z tej okazji w "CBA - Frakcji Publicystycznej" ukazal sie artykul:
http://www.rp.pl/artykul/2,379102_Dziennikarze_nadal_podsluchiwani_przez_ABW_.html
A w nim nastepujacy akapit:
"Pierwsze, w którym ABW próbuje przekonywać, że działania operacyjne wobec dziennikarzy prowadzone były zgodnie z prawem ABW skierowało do redakcji kilkunastu mediów mailem o godzinie 5.35 rano. To jeszcze zanim papierowe wydanie gazety trafiło do sprzedaży w punktach kolportażu. Większość z nich otwierana jest bowiem o godzinie 6-tej.
Z kolei w wydaniu internetowym „Rzeczpospolitej” publikacja o bezprawnym nagrywaniu prywatnych rozmów dziennikarzyukazała się w piątek kilka minut przed północą, a więc w czasie, gdy biuro prasowe ABW już nie pracuje. Skąd dygnitarze ABW wiedzieli o treści naszej publikacji?"
Czlowiek uzywajacy szarej substancji bez moralnego wzmozenia charakterystycznego dla redaktorow "Rz" doszedlby do wniosku, ze dowiedzieli sie ze strony internetowej polskojezycznej prasy brytyjskiej. Jak widac zdaniem wzmozonych moralnie redaktorow ABW po polnocy internetu nie przeglada.
Gdyby rzeczywiscie prawda akazala sie hipoteza redaktorow wzmozonych moralnie ze ABW pracuje tylko od 9:00 do 17:00, a potem idzie na piwo i lulu, to bylby to o wiele wiekszy skandal nic podsluchiwanie p. Sumlinskiego (bo to jemu a nie pp Gmyzowi i Rymanowskiemu zalozono podsluch - podobnie zreszta jak nie podsluchiwano Chlebowskiego tylko Sobiesiaka)



Komentarze
Pokaż komentarze (8)