To już nie jest science fiction, setki Australijczyków dążą do bycia „super-human”, którzy mogą odblokowywać drzwi lub logować się do komputerów za pomocą machnięcia ręką. Nie rozumieją jednak, ze bez względu na to jakiego komputera użyją (albo innego urządzenia elektronicznego – tabletu, komórki, komputera w kafejce internetowej…), wszystko co napiszą lub przeczytają będzie monitorowane.
Cos za coś, będzie można radośnie radzić sobie bez karty lub klucza, ale to czysto lewackie ogłupione myślenie. I nawet nie chodzi o tych radosnych głupców, którym wydaje się to „superaśne”, ale o to, że przez nich już wkrótce i inni będą do tego zmuszeni. Oni zrobią wyłom, dadzą dobry przykład. Już wielu bredzi i zapisaniu w ten sposób danych medycznych bez konieczności noszenia karty pac jęta i jakie to dobre dla ofiary wypadku. Tak, ale po co niewolnikom opieka medyczna, by dłużej byli niewolnikami?
Mikrochipy, wielkości ziarenka ryżu, mogą służyć jako wizytówki, ale przede wszystkim są elektroniczną smyczą, która może nie tylko przekazywać informacje co ci „super-human” robią, ale również gdzie są, z kim są, co kupują, dla kogo kupują, jak często ….. W przyszłości, a jestem o tym przekonany, chipy będą to robiły bez wiedzy i zgody zaczopowanego, który otrzyma taki „bagaż” np. w momencie urodzenia.
W tej chwili można w Australii czy USA doznać tej „przyjemności” za około 100 USD. W przyszłości będzie to obligatoryjne, więc zapewne bezpłatne. Zamiast portfela zyskamy coś, co obecnie nazywa się „aresztem domowym”, gdzie specjalna obroża nie pozwala człowiekowi pozbawionemu pełni wolności na nie opuszczanie wyznaczonego obszaru. Wszyscy staniemy się więźniami, żyjącymi w komforcie, z otwierającymi się nam przed nosem drzwiami, ale co jak ktoś zdecyduje nagle, że wszystkie drzwi przed nami mają się zamknąć?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)